Balanga tetryków

Tak serio to nie znam dokładnej definicji słowa „tetryk”. Wiem jedynie, że oznacza ono starego pryka (nie mylić ze starczą wersją Owidiusza Pryka)
A teraz ciekawostka – według sjp.pl tetryk to: człowiek zgryźliwy, zgorzkniały, zrzędliwy; zrzęda, mantyka. Nic więc ze starością wspólnego nie ma…
Ale ja nie o tym. A o staruchach właśnie:

Last Vegas Nie miałem co oglądać, więc obejrzałem to. Widziałem kilka billboardów z tym filmem, aktorów grających główne role bardzo lubię, dawno nie widziałem komedii… więc, dlaczego nie?

Nie jest to komedia stuprocentowa. O ile ze staruszków pośmiać się można, bo udary, sikanie w majty i marzenia o wzwodach są zawsze zabawne, o tyle relacje pomiędzy przyjaciółmi o śmiech nie zawsze przyprawiają. Spośród czwórki „ziomali” dwóch jest skłóconych od pewnego czasu. To problem – jeden z tych dwóch właśnie, mimo blisko siedemdziesięciu lat na karku, żeni się. I koledzy (oprócz jednego obrażonego) chcą mu wyprawić wieczór kawalerski.
Jak się jednak można przekonać, prawdziwa przyjaźń przezwycięży wszelkie przeszkody, nawet dotkliwe rany na sercu i duszy.
Co się tyczy samej imprezy – dziadki dają czadu!

W filmie podnoszone są również bardzo ważne i poważne kwestie. Przyjaźni właśnie, lojalności i wyboru pomiędzy przyjaźnią a miłością. Zdrada, wierność, starcie młodości ze starością, która ostatecznie okazuje się być jedynie starością biologiczną, duch bowiem na zawsze pozostaje młody. Bohaterowie, pomimo dojrzałego, przejrzałego wręcz wieku, muszą jeszcze dorosnąć, dojrzeć. Dojrzeć do przebaczenia, dojrzeć do spojrzenia w twarz lękowi przed starością, do walki o odświeżenie relacji z małżonką, wreszcie do sprzeciwienia się nadopiekuńczym dzieciom.
Wszystko to jest okraszone często niewybrednymi tekstami dziarskich staruszków, od których wypadałoby raczej oczekiwać powagi.
Polecam, 8/10

Share This:

No Comments

Leave a Comment