Bóstwa, bogowie, bożki, idole

– Jesteś wierzący?

Takie pytanie pojawia się czasami w dyskusjach. Czy jestem wierzący? Gdybym nie znał kontekstu, który w naszym świeckim przecież, ale aspirującym do bycia wyznaniowym państwie spycha wiarę w kierunku religii katolickiej, spytałbym pytającego, o chuj mu zapierdala. Przecież wierzę w prawa fizyki. W grawitację.

Inaczej, a na pewno dokładniej, można to pytanie zadać w następujący sposób:

– Czy wierzysz w boga?

Celowo napisałem „boga” z małej litery. Skąd mam wiedzieć, o którego boga chodzi? Teoretycznie o Jehowę, ale jeśli urodziłbym się w rodzinie muzułmańskiej czy protestanckiej, to bóg, mimo że w zasadzie ten sam, byłby innym bogiem za sprawą zasad mojej religii. Więc nie bądźmy próżni i nie uważajmy naszej religii i naszej wiary za jedyną słuszną. Precyzujmy.

Jeśli ktoś zapyta mnie czy wierzę w boga, mogę zapytać jego, czy widział kota. Jakiego kota? A jakiego boga? Kotów jest całe mnóstwo, skąd mogę wiedzieć, o którego konkretnie chodzi? Jakiegoś tam kota widziałem kiedyś. Czy chodzi mojemu rozmówcy o rudego, pręgowanego, persa, ragdolla…? Tak samo mogę wierzyć w Mitrę, Ozyrysa, Odyna, Jehowę czy Wisznu. Niech doprecyzuje.

Ale ja nie wierzę w żadnego boga. Wszelcy dostępni bogowie zostali stworzeni przez człowieka, są więc niedoskonali. Człowiek tworzył bóstwa, by jakoś wytłumaczyć sobie zjawiska przyrodnicze, których nie rozumiał. Powoływał do życia bogów jako wzory i ideały, opisał ich cechami, których sam nie miał, a których pożądał. Bogowie istnieją tylko w wyobraźni człowieka. Niektórzy twierdzą, że widzieli jakiegoś boga, że doznali objawienia… ale nie potrafią tego udowodnić. Ja nie zamierzam czcić czegoś, co nie chce mi się pokazać. Jeśli bóg byłby doskonały, na pewno chciałby się pokazać. A tak, nawet jeśli istnieje, ale jest niedoskonały, to niech się nie pokazuje. Co to za bóg, który ma wady.

Nie jestem jednak stuprocentowym ateistą. Nie wierzę w żadnego boga, ale nie znaczy to, że neguję istnienie bytów wyższych. Naukowcy w dalszym ciągu nie potrafią powiedzieć jak dokładnie powstał wszechświat. Punkt materialny o nieskończonej gęstości? No ok. Dlaczego eksplodował? I skąd się wziął? Do tego dochodzą wszelkie zdarzenia na świecie, których nie potrafimy wyjaśnić. Ludzie twierdzą, że coś im się przydarzyło. Uznają to za boską interwencję. Nie potrafią jednak tego wyjaśnić. Ja nie neguję tego, że im się to przytrafiło. Ale nie wierzę w pierwiastek boski. Zamiast tego czekam na wyjaśnienia. Bo tego, że ewentualny stwórca jest matematyczny i logiczny nie chce mi się po raz kolejny tłumaczyć.

Moje podejście do wiary ma jeszcze jedną praktyczną zaletę w stosunku do istnienia państwa i społeczeństwa. Jeśli prawo boskie stoi ponad prawem stworzonym przez człowieka, to jaki jest sens istnienia prawa państwowego? Skoro wszystko dzieje się według boskiego planu, wszystko, co się dzieje, dzieje się bo bóg tak chciał, to dlaczego karzemy morderców? Czy sprzeciwiamy się w ten sposób naszemu stwórcy? A jeśli nasz bóg tego nie chciał, to jak wielką i potężną istotą musi być ten morderca, skoro sprzeciwił się bożej woli? Może to tego złoczyńcę należy czcić?

Czy warto czcić bogów? Z jednej strony mamy poczucie bezpieczeństwa (bóstwo będzie się opiekować wiernymi… tak, na pewno), wspólnoty, wewnętrznego szczęścia. Ale czy naprawdę szczęśliwym może być człowiek ograniczany bzdurnymi nakazami i zakazami? Czy, po zastanowieniu, jest sens oddawać cześć czemuś, co według swojego kaprysu może naszych modlitw wysłuchać lub nie? I skąd mamy pewność, że istota, którą uważamy za boga, jest nim w istocie?

Drzewiej czcią otaczano władców. Faraonów, Wielkich Inków, Cesarzy. Wierzono, że są bogami, synami bogów, że mają boską moc. Dziś wiemy, że byli to zwykli ludzie, dochrapali się boskiej otoczki dzięki kłamstwom religii, która panowała w ich państwach. Oni sami, razem ze swoimi własnymi wyznawcami, czcili wyższych bogów. Ozyrysa, Inti, Zeusa czy Saturna. Ale za nimi stali kapłani, którzy faktycznie tę cześć (i wszelkie wymierne korzyści z nią związane) odbierali. Jaką mamy pewność, że nasi (nasze?) idole nie mają jeszcze jakichś bóstw nad sobą? Skąd mamy wiedzieć, czy nasi bogowie nie czczą innych, potężniejszych bogów? Skąd wiemy, że nasz bóg to ten jeden jedyny?
Komu faktycznie należy się cześć?

I czy komukolwiek w ogóle?

Share This:

No Comments

Leave a Comment