Budujemy studnie dla pana z Afryki

Pomyślałem sobie niedawno, że jak już czytam te Kominkowe (zanim został Jasonem Huntem) książki o blogowaniu, to można by część wiedzy z tej skarbnicy wprowadzić w życie. Na polski: zastanawiam się nad własną domeną i hostingiem. Hosting polecany przez Jasona to zenbox.pl – mają bardzo ciekawą ofertę i bardzo pozytywne opinie. Ale z drugiej strony domeny są tańsze na ovh.pl. Pewnie jedno będzie tu, drugie tam, ruszymy z kopyta, zdobędziemy szczyty, zarobimy hajs. My, to znaczy ja. Bo lubię pisać, i trochę Kominkowi zazdroszczę, że zarabia na tym, co tak uwielbia. Też kiedyś tak miałem, jak pracowałem w książkach. Ale nie pykło. Cóż…

Co jeszcze może robić ktoś, kto lubi pisać? Pisać! Być dziennikarzem/reporterem/pismakiem/pierdołą. Tylko gdzie, to jest pytanie. Wyborcza, Polityka, jakieś Newsweeki czy inne takie jakoś mi nie pasują. Fajnie się czyta, ale w internecie pełno jest opinii, że to stronnicze, że na smyczy jakiejś partii politycznej, że kościół swoje trzy grosze dorzuca. A jest jedno czasopismo, o którym czytałem coś z zupełnie innej beczki – że jest niepoprawne, wulgarne, urąga dobremu smakowi i prowadzi je złamany chuj. Mowa o „NIE” Jerzego Urbana, którego za namową otoczenia uważałem właśnie za złamanego chuja, mendę, komunistycznego gnoja, a którego obecnie podziwiam i uwielbiam za szczerość i niepierdolenie się w tańcu. A zaczęło się od filmiku pod tytułem „Hojny Urban”.

Długi czas potem widziałem jego występ w Skandalistach, i moja sympatia do Uszatego wzrosła jeszcze bardziej.

I może właśnie do „NIE” udam się po robotę, jeśli będą potrzebować młodych bez umiejętności i doświadczenia. Może poprowadzę kolejną rubrykę antyklerykalną. Może.

A tymczasem przechodzimy do kolejnego odcinka z cyklu Biblia wyrwana z kontekstu. Zacznę od ołtarza, jako centralnego miejsca każdej świątyni.

Pan rzekł do Mojżesza: „Tak powiesz Izraelitom: <<Widzieliście, że mówiłem do was z nieba. Nie czyńcie więc sobie bogów odlanych ze srebra ani ze złota, których byście czcili na równi ze Mną.>>
Wj 20,22-23

O tym już pisałem poprzednio. Mamy od zajebania obrazów, obrazków, figurek, figurynek, medalików, naszyjników, krucyfiksów i penisów wpychanych dzieciom (czcij tę laskę kapłańską, tudzież dzidę królewską – o tym też jest mowa w Piśmie). Jest jeszcze miejsce na prawdziwego, oryginalnego boga? O ile jakiś istnieje naprawdę…?

A jeśli zechcesz wznieść dla Mnie ołtarz kamienny, to nie buduj go z ciosanego kamienia, gdyż zbezcześciłoby go ostrze narzędzia. Nie będziesz wchodził po stopniach do mojego ołtarza, aby spod ubioru nie było widać twojego nagiego ciała.
Wj 20,25-26

Wychodzi na to, że wierni wszędzie (oprócz chyba Afryki) na świecie leją na przykazy z Pisma. Nie widziałem jeszcze w swoim życiu, a kilka(dziesiąt) kościołów odwiedziłem, żeby ołtarz był zbudowany z nieobrobionego materiału. Co do sukienek, to większość księży nosi bieliznę, prawda, nic im tam nie majta. Ale niektórzy po chamsku chodzą pod sutanną w krótkich spodenkach, co kiedyś wywołało niezdrowe podniecenie u starszych babć w pierwszych rzędach. Powstrzymam się od podawania personaliów zdrożnego księdza. Ale byłem tam. Do mszy służyłem.

Rozdział 21 jest w części słuszny, a w części okrutny. Mówi o tym, jak ukarać kogoś, kto zabije mojego niewolnika, kogo wół kopnie moją córkę, etc., etc. ALE. Zawsze jest jakieś ALE, do którego Maretzky zechce się przyjebać.

Jeśli czyjś wół zabiłby rogami mężczyznę lub kobietę, ma zostać ukamienowany, a jego mięsa nie wolno jeść.
Wj 21,28

Starożytne bogate Araby mogły sobie pozwolić na marnowanie żarcia. Ale w dzisiejszych czasach, gdy na świecie panuje głód, a matki wieloosobowych rodzeństw kombinują jak ugotować zupę z buta, marnowanie żywności jest niedopuszczalne. Księża i sędziwe matrony srają się, jak wyrzucamy zeschłą kromkę chleba lub niedojedzonego burgera. A tu cały wół! Ileż rodzin można by zaprosić na parafię, ile ognisk zrobić z gitarami i śpiewaniem „Barki”. Ale nie. Lepiej wyrzucić. Bo zabił.

Jeśli ktoś zostawi odkrytą studnię lub wykopie ją i nie zabezpieczy, wskutek czego wpadnie do niej wół lub osioł, wówczas właściciel studni zapłaci odszkodowanie. Wyrówna stratę właścicielowi zabitego zwierzęcia, a ono będzie należeć do właściciela studni.
Wj 21,33-34

Nie będę się czepiał umów wyrównujących straty, tylko samych studni. Wszyscy słyszeliśmy o wielkich i szlachetnych przedsięwzięciach, między innymi prowadzonych przez Polską Akcję Humanitarną. Kopmy studnie dla Afrykańczyków! Wszystko to fajnie wyglądało na zdjęciach i filmach. Ale pojechali, zbudowali, zostawili. Nie nauczyli biednych Murzynków jak o te studnie dbać, jak je konserwować, jak je oczyszczać. Głód i pragnienie dalej zabija mieszkańców Czarnego Lądu, a przez takie akcje nawet więcej. Wolontariusze posiedzieli parę miesięcy, ocalili od śmierci głodowo-pragnieniowej kilkadziesiąt ludzi, trochę się nowych dzięki temu urodziło. Jak wrócili do swoich betonowych domków w Europie, to Czarni zapuścili studnie i znów zaczęli umierać. Razem z tymi dziećmi, które porodzili. Ale pijar się zgadza.

Share This:

No Comments

Leave a Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.