Bunkrów nie ma

Antoś przeczytał właśnie najnowszy wpis na BUNKRÓW NIE MA. Zamyślił się nad naturą kobiet. Nad kobietami. I nad tym, dlaczego to zło wcielone. Pieprzony wąż, pomyślał, trzeba było zatruć to jabłko…

– Bunkrów nie ma… – pomyślał głośno, co zwróciło uwagę Kunegundy, która majstrowała sobie przy twarzy w ramach wieczornego… czegoś tam. Antoś nie wyznawał się w tych dziwnych kobiecych operacjach. Peelingi, botoksy, makijaże, demakijaże – to dobre dla pedałów.

– Mówiłeś coś? – zagadnęła. Antoni powoli zwrócił swą zmęczoną dniem twarz w stronę wybranki serca.

– Hę? – jęknął.

– No co tam gaworzysz pod nosem?

– Bunkrów nie ma – odparł powoli, dobitnie akcentując każdą zgłoskę. – Wiesz co to bunkier?

Kundzia nie pozostała mu dłużna.

– Bunkier… bunkieeeer, to… tam się chowa twoja stara! – wydusiła wreszcie.

– A twoja stara chowa tam kanapki – wypalił Antoś.

– Co? – Kunegunda nie posiadała się ze zdziwienia.

– KA-NAP-KI! Też nie wiesz co to? A właśnie, możesz mi jakąś zrobić. Przydaj się na coś. – Ostatnie krótkie zdanie wypowiedział już z nosem w monitorze, czytając kolejne słabe wpisy na innych blogach.

Kunegunda stała na środku pokoju z szeroko rozdziawionymi ustami, próbując zrozumieć co się właśnie stało. A stało się to, że została obrażona ona, jej matka, i w dodatku została poddana w wątpliwość jej przydatność w gospodarstwie domowym, jak również umiejętność robienia kanapek. To ostatnie w zasadzie miało się dopiero wydarzyć.

– No tak, nie wiesz co to kanapka, to pewnie nie umiesz jej też zrobić.

Westchnąwszy, udał się do kuchni. Zrobić sobie kanapkę. I przezornie wstawił wodę na kawę, trafnie przewidując, że jego lepsza w jakimś uniwersum połowa dogoni go z kubkiem w spoconej łapce.

Share This:

No Comments

Leave a Comment