Browsing Category : Tfurczość

Coś nowego


Mam wieści dla tych, którzy mieli nadzieję, że umarłem. Otóż nie. Żyję, i mam się dobrze. Choć daleki jestem od stwierdzenia, że mam się lepiej niż kiedykolwiek, ale jest dobrze, i mam nadzieję na więcej. I lepiej. Przed chwilą włączyłem moją drugą stronę, do której od teraz prowadzić będzie link znajdujący się w zakładce „Giercownik” (to to tam na górze…

Acherontia atropos


Kropla czerwonej, gęstej cieczy powoli toczyła się po ostrzu błyszczącego w świetle latarni noża. W końcu, po chwilowym wahaniu, spadła do źródła, tam, skąd pochodziła. Rozszarpany błękitny materiał powoli, lecz metodycznie barwił się na szkarłat, gdy wtem na czerep leżącego spadł but, a po chwili jeszcze i jeszcze raz, upodabniając cel do nieprzyzwoicie rozlanego gulaszu. Napastnik, dysząc ciężko, wyprostował się…

First Update


Tych, którzy liczyli, że zacznę pisać regularnie, albo przynajmniej częściej, przepraszam. Naprawdę mi przykro. A tak naprawdę to nie. Tak to jest jak się po wyzdrowieniu człowiek rzuci w wir pracy (tej prawdziwej, która przynosi hajs i pozwala nie zamieszkać w kartonie), nie ma czasu na przyjemności. A jeszcze mniej go ma dla was. Bywa, są rzeczy ważniejsze, ważne, i…

Twórcze gnicie


Dziś krótko, bo mi się nie chce pisać, a jaram się jak… wiadomo kto i wiadomo gdzie. Znów siedzę na L4 w domu. Chyba po poprzednim choróbsku nie wydobrzałem do końca, i mnie dobiło. I jakoś nie zanosi się na powrót do pracy, bo o ile do wczoraj było lepiej, tak dziś, po zakończeniu antybiotykoterapii, jest gorzej. Ale żeby nie…

Plany na życie. Nie tylko te noworoczne


Jak myślicie, co jest na obrazku? Błąd. Nie nasrałem do kufla. Do mojego ulubionego kufelka, podarowanego mi przez MBL, ale z pomysłu Przemusia. Więc oficjalna wersja jest taka, że to od niego. Na zdjęciu widnieją pozostałości kakałka. Dlaczego? – zapytacie. A bo robiłem kakałko z zimnego mleka. Wbrew temu, co się powszechnie mówi, z zimnego mleka da się zrobić kakałko.…

Niezapomniany rejs


Kapitan Cox mocno dzierżył ster w zmarzniętych dłoniach. Po szybach okien mostka kapitańskiego spływała woda, nie sposób stwierdzić – deszcz to czy morze. Potężne fale igrały z łajbą jak z łupiną orzecha. Gdy pierwszy po Bogu ujrzał przed dziobem krakena, przeżegnał się szybko i padł na podłogę. Potężne uderzenie rzuciło nim o szturwał, po czym kapitan stracił przytomność. Ocknął się…

Wiatr we włosach


Stukot kół na krzywych torach drażni bębenki, ale nie zważam na to. Czuję pęd wielotonowej maszyny, wiatr rozwiewa moje długie, kasztanowe włosy. Czuję, że żyję. To wspaniałe, móc siedzieć w pociągu, przy oknie, wystawić na zewnątrz głowę, pozwalać, by niewidzialne palce tworzyły najwymyślniejsze fryzury. Ale… to przecież nie koła. To kopyta dudniące o gościniec. I ja, w siodle, czując jak…

Niechciany lokator


Wróciwszy do domu ujrzałem go. Wpatrywał się we mnie wielkimi, wilgotnymi oczami. Nastroszone futerko zdawało się zapraszać moje palce do czochrania, memlania i całej masy innych pieszczot. – No, pogłaszcz mnie – szepnął chomik. – Nie daj się prosić. Ostrożnie, powoli, by go nie spłoszyć, sięgnąłem do szuflady. Następnie, już bez ceregieli, chwyciłem gryzonia, owinąłem w wyjętą z biurka tekturę…

Jestę technologię


Niektórzy z Was mogą już wiedzieć, że jestem na bakier z technologiami. Dlatego i programista ze mnie jak z koziej rzyci waltornia. Przed chwilą zaś miałem kolejne spotkanie z wielkim światem w małym pudełeczku… Share This: