Browsing Category : Tfurczość

Siano w głowie


Obudziłem się dziś ze strasznym bólem głowy. Otworzyłem najpierw jedno oko, to prawe. Jestem praworęczny, więc jakoś tym prawym okiem lepiej operuję. Jest silniejsze i zręczniejsze. Popatrzyłem nim przed siebie. Stwierdziłem, że jest ciemno, otworzyłem więc oko lewe. Może to będzie lepiej widzieć. Nic. Ciemno. Okazało się, że leżałem na brzuchu, a twarz miałem wciśniętą w poduszkę. Share This:

A może nad morze?


Byłem dzisiaj nad morzem. Pomyślałem sobie, że skoro jest już druga połowa kwietnia, i przy okazji podwójne urodziny, to mogę sobie zrobić urodzinowo-wiosenny spacer. Urodziny ma dziś moja była (dwudzieste siódme) i pewien niepozorny kurdupel z kwadratowym wąsem, niejaki Adolf H. vel. „Ja wam pokażę” (sto dwudzieste siódme). A druga połowa kwietnia to już miesiąc od rozpoczęcia wiosny. Więc nad…

2.4


Bartłomiej pędem wracał z plebanii. Miał złe przeczucia. Intuicja nigdy go jeszcze nie zawiodła, jednak tym razem przeczucie dotyczyło księdza, z którym minął się wychodząc z bloku Aurelii. Czyżby działał razem z tym cholernym demonem? – Mać tobie pierdoła! – wrzasnął kierowca przez otwarte okno samochodu. – Uważaj jak leziesz pierdolony klecho! – Przepraszam! – odkrzyknął Bartłomiej i wbiegł z…

2.3


Obie ciotki przez moment nie mogły otrząsnąć się z szoku. Krótki moment. Aurelia w ułamku sekundy wzięła Michała na ręce, przycisnęła dłonią ranę, wrzasnęła do przyjaciółki: „Przynieś jakąś szmatę i dzwoń po karetkę!” Okazało się, że szmata nie była potrzebna. Rana zasklepiła się błyskawicznie, być może ręka, mająca zatamować krwotok, trafiła już na zregenerowaną tkankę. Pozostało tylko sporo krwi… Share…

2.2


Małe ognisko oświetlało twarze pięciu milczących postaci. Odziani w czarne płaszcze siedzieli wokół płomienia, każde zatopione we własnych, nieznanych reszcie myślach. Czekali. Czekali już piątą noc. Za dnia musieli się ukrywać w pobliskiej jaskini, w nocy rozpalali ognisko, niezbyt duże, by nikt ich z daleka nie dostrzegł. Była to zresztą asekuracja psychologiczna, bowiem miejsce, w którym się znajdowali, otoczone było…

2.1


– Ja chyba zaczynam… rodzić… Spojrzał na nią nie rozumiejąc, potrzebował chwili, by przetworzyć sygnał. Chwila nie minęła… – ZABIERZ MNIE DO SZPITALA!!! No to ją zabrał. *** Share This:

Alkoholizacyjne pierdolenie


Zmierzchem późnym w dom swój wracam, Myśli bagaż niosę w głowie, Cóż mam zrobić z tym ciężarem? Która menda mi podpowie? Menda, nazwa sama to wskazuje, Jest złośliwa – nie pomoże. Więc samotnie patrząc w lustro W sraczu, minę swoją srożę. Min strojenie, konia bicie, Ani nawet śmierć czy kiła Nie pomoże, no bo przecież Każda z rzeczy tych mi…

Tornado


Leciałem samolotem do punktu przeznaczenia. W międzyczasie dało się odczuć turbulencje, po których uspokajała mnie piękna blond stewardessa. Dostępny na pokładzie alkohol złagodził resztki stresu. Nagle nastąpiła katastrofa, o czym dowiedziałem się po dłuższej chwili. Już lecąc w dół. Nie zauważyłem momentu eksplozji, rozerwania kadłuba, wyssania mnie na zewnątrz… Share This:

Bilet


Na zadupiu świata stał przystanek. Byłby kolejowy, gdyby zatrzymywał się tam pociąg. Ale to nie był pociąg. Nowość nad nowości, zwłaszcza na krańcu cywilizowanego świata. Szynobus. Spalinowy pojazd zaadaptowany do torów kolejowych, bez konieczności wpinania się w elektryczną sieć trakcyjną, co byłoby dość trudne, gdyż wszelkie druty zostały podwędzone przez miejscowych złomiarzy lata wstecz. Państwowy Zakład Kolei uznał, że podwieszanie…

X.


Siedział otępiały. Przerażony. Jego siostra miała nietęgi wyraz twarzy. – Co się z tobą ostatnio dzieje? – zapytała, jakby z wyrzutem. Popatrzył na nią bez zrozumienia. – Ostatnio świrujesz. Chłopak skrzywił się i zamruczał coś pod nosem. – Znów mruczysz. Ciągle mruczysz, ciągle od ciebie czymś wali albo… – Co? O czym ty gadasz? Share This: