Co można zrobić z Pana Ziemniaka?

Co można zrobić z ziemniaków? Do niedawna miałem bardzo marne pojęcie o tym, jak uniwersalny jest to surowiec. W rodzinnym domu ziemniaki pojawiały się do obiadu, po prostu, gotowane. Było… puree. Rewelacja. Ziemniaki w zupie. Ale dalej ziemniaki. Po prostu ziemniaki, krojone, tłuczone, gniecione, gotowane. Aha, placki ziemniaczane. Za którymi nie przepadam. Praca w kuchni pokazała mi, jak mało wiedziałem.

Zanim przejdę do tego, co mnie nurtuje najbardziej, wymienię jedzonka, których o związki z ziemniakami nie podejrzewałem. I tak:

asd Kopytka – za cholerę nie wiedziałem co to takiego jest. Jak w końcu zobaczyłem, powiedziałem sobie: Faktycznie, wyglądają jak małe kopyta. Odkrywcze. Ale robi się je z mielonych gotowanych ziemniaków. Między innymi, ale przede wszystkim.
asd Golce, kolejne ziemniaczane kluchy. Surowy ziemniak (głównie). O ich istnieniu dowiedziałem się dopiero jak zobaczyłem je wrzucane do garnka. Nawet niezłe. Chociaż nie tak jak kopytki.
asd Kluski śląskie. Przepis prosty jak pierdolenie. Cztery objętości mielonego gotowanego ziemniaka, jedna objętość mąki ziemniaczanej. Koniec. Smacznego.
asd Leniwe pierogi – takie dłuższe, większe kopytka (przynajmniej według sztuki uprawianej w naszej kuchni), tylko że jednym ze składników ciasta jest twaróg. Smak dzieciństwa, w przedszkolu jadłem najlepsze leniwe ever. Nawet mama (wybacz, mamusiu) nie umiała zrobić takich leniwych jak kucharki w Kuntersztynie. Od kiedy dowiedziałem się, że to z ziemniaka (aczkolwiek nie wiem, czy ma to jakiekolwiek znaczenie), postanowiłem zrobić swoje. I wyszły zajebiste. Ale nie takie jak mamy. I nie takie jak w przedszkolu. Najlepiej smakują obsmażone z masłem, bułką tartą i cukrem.
asd Knedle. Koniecznie ze śliwką. Koniecznie z węgierką. Najlepsze w życiu jadłem przyrządzane przez naszego Szefa Kuchni. I tak samo jak leniwe, z masełkiem, bułką i cukrem.

I teraz najważniejsze. Kartacze i cepeliny. Czy to to samo? Czy dwie różne potrawy?

asd

Według Cioci Wikipedii to to samo, różni się jedynie kształtem. Kartacz, jak ten piracki z armaty, jest okrągły. Lepi się jak śniegową kulę, tylko że się nim potem nie rzuca (chociaż w sumie można…), ale wcina. Cepelin, jak Hindenburg – podłużny i pękaty. Jak takie mega tłuste wrzeciono. W czym więc problem?

Otóż według naszych doświadczonych kucharzy kształt nie gra tu żadnej roli, ważne jest natomiast nadzienie. Kartacz zawiera farsz gotowany, a cepelin surowy. To jakoś do mnie nie przemawia. I tak najpierw musimy to ugotować, więc nawet jeśli farsz był surowy, surowym być przestanie. A woda wylewana po obu typach wygląda tak samo. Tak sądzę.

This slideshow requires JavaScript.

Według mnie logiczniejsze jest kryterium kształtu. Farsz może być jakikolwiek, napchajmy kartacze cebulą. Z zewnątrz nie rozpoznamy, co jest w środku. Zupełnie jak w przypadku… pierogów. Bo przecież kartacz (cepelin) to pieróg. Według wikipediowej definicji pierogi to potrawa wykonana z ciasta gotowanego, pieczonego lub smażonego na głębokim tłuszczu, uprzednio cienko rozwałkowanego i wypełnionego różnorodnymi nadzieniami.  Niby trzeba to cienko rozwałkować, żeby było pierogiem, ale jak wiemy, „cienkość” to rzecz względna, więc ja uważam, że cienko to ciasto rozklepuję, zanim obdarzę je farszem.

Jest jeszcze jeden argument za „kształtnym” kryterium nazewniczym. Mianowicie makaron. Na makaron jest od groma przepisów, ale jednak baza jest ta sama: mąka, jaja, woda, sól. Za to rodzajów makaronu mamy od groma i jeszcze pierdyliard, i jest to podział ze względu na kształt, w skrajnych przypadkach grubość, gęstość tudzież stopień zaplątania. Mamy spaghetti, penne, nitki, gniazdka, fusilli, RATUNKUUUU!!! TUTAJ możecie znaleźć więcej.

A puenta jest taka:

Kartacz jest okrągły,
Cepelin podłużny,
wierszyka nie będzie,
bo nie i chuj.

Share This:

No Comments

Leave a Comment