Cukierek albo strzał

Siedzę w samych gaciach. Zaraz będę szedł się myć po pracy, bom bardzo śmierdzący. Nagle słyszę pukanie do drzwi. Cholera… znów windykacja…?

Usłyszałem szepty. Dziecięcy chichot. Pomyślałem sobie: „No tak, przecież Halloween. Cukierek albo psikus”. Spojrzałem w dół. Na swoje gacie. I to, co skryte pod nimi. Kolejna myśl poszerzyła i tak już szeroki uśmiech: „Dam ja wam, bachory, cukierka.”

Ale że jestem leniwym chujem, nawet dupy nie ruszyłem, żeby otworzyć drzwi. O spojrzeniu przez judasza nie ma co mówić.

Nie mam judasza…

PS. Obrazek został bezczelnie podpierdolony z internetu. Nawet nie chciało mi się sprawdzać czyje to.

Share This:

No Comments

Leave a Comment