Czy to naprawdę już TEN etap…?

Wróciłem po kolejnej nocce. Żeby nie było, przekimałem się – dwie godziny nad ranem, w fotelu.

Zmęczony jak chuj po całodziennym waleniu, wróciłem z eskapady na drugi koniec Gdańska – koszulki, druk i te sprawy.

Siadam do kompa, chcąc ogarnąć na szybko pocztę. I zostaję.

Obejrzałem film.

Wziąłem się za ćwiczenia.

Nie jestem zmęczony. W ogóle. Nie chce mi się spać. Zegar biologiczny przestawiony. Noż do kurwy nędzy, a jutro na rano do pracy i prawdopodobnie nocka do soboty. Chociaż mam nadzieję, że nie będzie konieczności.

No cóż, czas zacząć konstruować życzenia świąteczne dla Kontrahentów.

Może to mnie znuży…

Share This:

No Comments

Leave a Comment