Dialog jest możliwy? Być może – ale w dalszym ciągu jednostronny…

Trafiłem na filmik z dialogu ateistyczno-katolickiego w katedrze. Wielki szacun dla abpa Jędraszewskiego za umożliwienie tego wydarzenia. I na tym mój szacun dla niego się kończy…

Jedno jedyne, w czym mogę się zgodzić z abpem, to pomyłka pana ateisty w sprawie niepokalanego poczęcia. No, jego wina, nie przygotował się. Ale łączenie reakcji zebranych z tą pomyłką, jako jedynym powodem poruszenia…
Abp przemawia z wysokości swojego stanowiska. Jego argumenty są rozlazłe jak ciepła galaretka, nie trzymają się kupy. Właściwie to jednak trzymają, jeśli przyjmiemy, że ta śmierdząca kupa to przekonanie o własnej wyższości. „Jestem arcybiskupem kościoła, znam się lepiej, a ty się doedukuj”. Pan Jędraszewski nie zdołał podważyć nic z tego, co zostało powiedziane przez kwalifikowanego ateistę. Nie próbował nawet wejść w polemikę. To, co zrobił, to było „eleganckie” podeptanie rozmówcy.
Kościółkowi pali się grunt pod nogami, ale zamiast ewoluować świadomie, liczą na boską interwencję. A tej nie będzie. Gdyby miała być, byłaby już dawno temu.

Share This:

No Comments

Leave a Comment