Dziesięcioro Murzyniątek

Kiedyś, bardzo dawno temu, prawdopodobnie w gimnazjum, aczkolwiek mojej drogocennej głowy sobie za to uciąć nie dam, przeglądałem z mamą moje stare podręczniki. Dzięki temu wiem, że wspomniana sytuacja miała miejsce najwcześniej w szóstej klasie podstawówki, ponieważ w podręczniku do tej klasy właśnie znaleźliśmy pewien wierszyk. Przeczytaliśmy go wspólnie, na głos, wielokrotnie. Za każdym razem pękając ze śmiechu. Wierszyk nosił tytuł Dziesięcioro Murzyniątek.

Wierszyk tak nam się spodobał, że przeczytaliśmy go całej rodzinie, a że nie wszyscy mogli się zebrać w jednym miejscu w jednym czasie, czytaliśmy go kilka razy. Z powtórzeniami. I śmiechom nie było końca.

A wierszyk brzmi tak:

Dziesięcioro Murzyniątek
Figlowało ranną porą.
Jedno z nich ze śmiechu pękło
I zostało dziewięcioro.

Dziewięcioro do teatru
Poszło kiedyś zgrają całą.
Jedno tak się zagapiło,
Że ośmioro pozostało.

A z ośmiorga Murzyniątek
Wnet siedmioro było, bo się
Jedno całkiem przewierciło
Dłubiąc sobie palcem w nosie.

Tych siedmioro raz czytało
Bajki bardzo, bardzo nudne
I to szóste tak ziewało,
Że połknęło w mig to siódme.

Zaś sześciorgu do obiadu
Ktoś kiszoną dał kapustę,
Więc pięcioro pozostało,
Bo się zakwasiło szóste.

W chowanego się bawiła
Murzyniątek cała piątka.
Nigdy już nie znaleziono
Ukrytego Murzyniątka.

Czworo kąpiel brało w wannie,
Baraszkując, że aż miło,
Pozostało tylko troje,
Bo się jedno wymydliło.

Z trojga małych Murzyniątek
Drugie grało na klarnecie
I tak strasznie fałszowało,
Że nie zniosło tego trzecie.

Dwoje z nich zawędrowało
W pewien wiejski raz zakątek,
Lecz niestety gęś kopnęła
Przedostatnie z Murzyniątek.

A ostatnie Murzyniątko
Wzięło sobie żonkę małą
I w ten sposób z Murzyniątek
Żadne już nie pozostało.

Autorem wierszyka jest Antoni Marianowicz, poeta, prozaik, dramaturg, tłumacz i satyryk, zmarły w 2003 roku. Co ciekawe, podobny wierszyk znalazł się w powieści autorstwa Agathy Christie pod tytułem Dziesięciu Murzynków. Tytuł ten w późniejszym wydaniu zmieniono na I nie było już nikogo, a ekranizacje ukazały się pod tytułami Dziesięciu małych Indian oraz Dziesięciu Małych Żołnierzyków. Pieprzona polityczna poprawność.

Dziesięć małych Murzyniątek
Jadło obiad w Murzyniewie,
Wtem się jedno zakrztusiło –
I zostało tylko dziewięć.

Dziewięć małych Murzyniątek
Poszło spać o nocnej rosie,
Ale jedno z nich zaspało –
I zostało tylko osiem.

Rzekło osiem Murzyniątek:
Ach, ten Devon – to jest Eden,
Jedno z nich się osiedliło –
I zostało tylko siedem.

Siedem małych Murzyniątek
Chciało drwa do kuchni znieść;
Jedno się rąbnęło w głowę –
I zostało tylko sześć.

Sześć malutkich Murzyniątek
Na miód słodki miało chęć,
Jedno z nich ukłuła pszczółka –
I zostało tylko pięć.

Pięć malutkich Murzyniątek
Adwokackiej chce kariery.
Jedno się odziało w togę –
I zostały tylko cztery.

Cztery małe Murzyniątka
Brzegiem morza sobie szły,
Jedno połknął śledź czerwony –
I zostały tylko trzy.

Trzy malutkie Murzyniątka
Poszły w las pewnego dnia;
Jedno poturbował niedźwiedź –
I zostały tylko dwa.

Dwu malutkim Murzyniątkom
W słońcu minki coraz rzedną…
Jedno zmarło z porażenia –
I zostało tylko jedno.

Jedno małe Murzyniątko
Poszło teraz w cichy kątek,
Gdzie się z żalu powiesiło –
Ot, i koniec Murzyniątek.
(tłum. Włodzimierz Lewik)

Jak widać, lekka różnica w wydźwięku pomiędzy oboma wierszykami daje się odczuć. Swoją drogą, chciałbym polecić tę powieść matki Herkulesa Poirota, ale… nie mam jej nawet na półce. Trzeba więc będzie to zmienić. Kiedyś.

Wracając do obu wierszyków, mimo że pierwszy nie jest tłumaczeniem drugiego, to jednak widać między nimi podobieństwo. I to dosyć spore. Między innymi, wszyscy to pewnie widzą, ilość zwrotek. Jak wół, po dziesięć. A tak całkiem serio – temat Murzynków, które jeden po drugim znikają. Albo giną. Po prostu odpadają z gry. Daleki jestem od posądzania kogokolwiek o plagiat, ale… coś jest na rzeczy. Chyba, że pan Marianowicz chciał złagodzić okrutną rymowankę i dostosować ją dla dzieci, bez przypisywania sobie autorstwa. Nie mogę znaleźć danych potwierdzających lub obalających tę tezę, ale faktem jest, że wersja łagodna jest bardzo odpowiednia dla dzieci. I, jak zresztą sam się przekonałem, również na poprawę humoru dla dorosłych.

Share This:

No Comments

Leave a Comment