Egzorcysta w nieco bezczelnym wydaniu

Constantine Obejrzałem. Nie nastawiałem się na fabułę najwyższych lotów, nie jest to przecież Władca Pierścieni. Kiedyś zacząłem oglądać ten film z MBL. Dziś stwierdziłem, że trzeba obejrzeć cały. W końcu co można robić, kiedy trzeba się uczyć?

Egzorcysta – motyw znany, często wykorzystywany. Bardziej niż do księdza, bliżej mu do Jakuba Wędrowycza. Nie pije ani nie pędzi wprawdzie bimbru, ale nałogowo pali papierosy. I choruje na raka. Do tego jest chamski i bezczelny, a przynajmniej takie odniosłem wrażenie.

Świat aniołów i demonów został przedstawiony w dość ciekawy sposób. Zasady, nie pozwalające duchom bezpośrednio ingerować w nasz świat, który jest w zasadzie „międzyświatem”, zostają złamane przez niektórych przedstawicieli gatunku (o ile w przypadku duchów można mówić o gatunkach), i wtedy pojawia się Constantine, odsyłając delikwenta do piekiełka. Sam egzorcysta również ma tam trafić w ramach kary za próbę samobójczą. Więcej nie napiszę, bo jeszcze ktoś nie oglądał filmu i mu zaspoileruję 😛

Podobało mi się podejście do spraw religijnych bez zbędnego patosu. Ot, jest Bóg, jest i Lucek, są anioły, demony, ktoś chce przyjść na Ziemię, by siać zniszczenie, ktoś chce mu przeszkodzić. Film ogląda się bardzo przyjemnie, a danie w mordę aniołowi wywołało u mnie dość szeroki uśmiech.

8/10, polecam i pozdrawiam.

Aha, nie palcie, a jeśli już palicie, to rzućcie, bo przyjdzie po Was Szatan.

Share This:

No Comments

Leave a Comment