f sercó bul smóteg rzal

Ukochana pojechała. Nie wiem, kiedy wróci. Smutno mi tu bez niej. Pomyślałby kto – piwo w lodówce, a ten narzeka. A jednak…

Tyle mam do roboty. Pouczyć się. Porobić projekt. Poszukać pracy w branży zgodnej ze studiami. No wiem, mam robotę, całkiem niezłą, ale jak to powiedział Pan Marcin vel. Dziadzia: „No po coś kurwa robisz te studia”. No i jakby nie patrzeć nikt nikomu nie zabrania szukać pracy przez całe życie. Nie chodzi o to, żeby pracodawca był zadowolony, ale żeby wszystkim było dobrze. W miarę możliwości. Poza tym… nie jestem jakiś tam niezastąpiony. Zwykły Pan Pierożek.

Ale z moimi „umiejętnościami” chyba lepiej będzie nie ośmieszać się i przełożyć to szukanie na za rok. Albo dwa. Albo na po studiach. Dobrze mi w pierogach. He. He.

Chciałem ambitnie zacząć pisać nowe opowiadanie. Ale na chceniu znów się skończy. Zapisałem sobie tylko pomysł, żeby nie zapomnieć. I tak pojawił się kolejny plik tekstowy w moim folderze z pomysłami na literaturę.

I tak wszystko odkładam na później. A później będzie za późno. Na cokolwiek.

Na później nie odłożyłem tylko gotowania. Zdjęcie tego wpisu to pierwsze wykonane własnoręcznie w domu pierogi, które się nie rozpierdoliły. Pierogi ze szpinakiem, i całym dobrodziejstwem inwentarza, polane roztopionym masełkiem. W całym tym pierogowym szale narobiłem jeszcze leniwych klusek, zwanych pierogami, knedli ze śliwkami i klusek śląskich. Poszło do mrożenia. Będzie na później.

Share This:

2 komentarze

  • Xardek Październik 29, 2016 at 12:05 am

    Jaki projekt ? 😀

    Reply

Leave a Comment