„Grzechy” rodziców przechodzą na dzieci, i tak do n-tego pokolenia, gdzie n->infinity (nie mogłem znaleźć leżącej ósemki w tablicy znaków :()

LINK DO ARTYKUŁU

Tak sobie to czytam i sam się czuję obywatelem drugiej kategorii. Nie, żebym był gejem. Chociaż, czy gdybym był, moim najbliższym robiłoby to różnicę? Im nie. Nie robiłoby to też sąsiadce, której pomagam nosić zakupy, pani w sklepie, w którym co jakiś czas kupuję zgrzewkę Nestea (obowiązkowo z czerwoną nakrętką), ani żadnemu klientowi, któremu wysyłam towar. Robiłoby to urzędasom.

Ja rozumiem, że gdy widzi się coś lub kogoś godzącego w ustalony światopogląd może zakręcić się w głowie. Gdy pierwszy raz w życiu zobaczyłem nagie kobiece piersi, które nie należały do mojej matki, a ja byłem już w stanie mieć pokaźny wzwód, i mogłem tych piersi dotknąć, zakręciło mi się w głowie. Uderzyło to w moje dotychczasowe doświadczenia (pierwszy raz JE widziałem), do końca nie wiedziałem, czy świat się nie zawali, jak zacznę coś z nimi robić. Bądź co bądź byłem jeszcze wtedy lekko związany z kościołem katolickim, więc obawiałem się jakiegoś gromu z nieba. No bo owoc zakazany. A może po prostu cała krew poszła w kutasa, stąd te zawroty.
Czy więc urzędas widzący lesbijki ma wzwód i to nie pozwala mu traktować je jak ludzi, jak petentów, bo przecież, kurwa mać, jest w pracy?

Zastanawia mnie dlaczego ludzie, zwłaszcza Polacy, i zwłaszcza ci, który mają, choćby minimalną, władzę, po zetknięciu się z nieznanym nie reagują ostrożną ciekawością, tylko zaciekłą nienawiścią i chęcią niszczenia. Ktoś się oburzy, że przecież „problem pedalstwa jest znany od zawsze”. To nie tak. Jest znane zjawisko, ale problemem to nie było. Problem został stworzony przez systemy religijne, a to przeszło na inne środowiska. Bo nawet człowiek mieniący się ateistą jest przesiąknięty religijnym bełkotem. Bo taka nasza kultura i cywilizacja. Więc lesbijka, gej, czy każdy inny „odmieniec” jest traktowany per noga.

OK, prawo polskie. W polskim prawie nie ma (mam nadzieję, że jeszcze) miejsca dla związków jednopłciowych. Ale w Europie w coraz większej ilości państw jest to miejsce. I coraz mnie ludzi (w Europie) ma z tym problem. No ale my to nie Europa. Kurwa mać, to nie bądźmy Europą w sprawie produkcji mleka, jabłek, wędzenia, etc. Polskie urzędasy wybiórczo traktują przepisy i gdy im wygodnie, są Europejczykami, a innym razem Polakami, Chrystusami narodów, Januszami społeczeństwa (cokolwiek nie znaczy ten „Janusz” – bawi mnie to po prostu).
Prawo ma od chuja interpretacji i naprawdę wszystko jest kwestią dobrej woli. A tej u urzędników, jak to często bywa, zabrakło.

Skoro o dobrej woli mowa, to cwele chcieli w jakiś sposób dopiec tym dwóm kobietom. Bo lesbijki, bo to zboczone. I tak dalej. A co z dzieckiem? Przecież najbardziej krzywdzą to dziecko. Czy dziecko lesbijki też jest obywatelem drugiej kategorii? Dziecko, które nie wie co to seksualność, nie wie co to urząd, i dlaczego nie dostanie tego paszportu, który pewnie nawet nie jest smaczny, już jest traktowane jak parias.
To tak jakby mnie dziś wsadzili do pierdla za to, że mój ojciec rzucał kiedyś kamieniami w komunistów. Niby zrobił dobrze, ale dziś dalej rządzą nami komuchy.

Ja niby jestem normalny. Mam maturę, jestem hetero, teraz nawet mam firmę i będę płacił ZUS na emerytury dla nierobów, podatek dochodowy dla innych nierobów i drżał oczekując na kontrolę skarbową, bo skarbówka zawsze coś znajdzie (swoją drogą znalazłem coś takiego: LINK LINK LINK). To jest statystyczna norma. Statystycznie jestem normalny, przeciętny nawet bym powiedział. Ale zawsze ktoś może znaleźć u mnie jakieś odstępstwo od tej normy, i wtedy będę obywatelem kategorii n (n>”wpizdu”). Więc skoro tak czy siak mogę mieć przejebane, to nie wstydzę się swoich poglądów.
A pogląd na dziś to:

Każdy człowiek ma prawo być szczęśliwy, obojętnie kogo kocha. A urzędnicy (choć nie wszyscy) to kurwy.

Share This:

No Comments

Leave a Comment