Jeszcze seteczka, i do łóżeczka

Seks z wieloma partnerami jest trochę jak nałogowe picie alkoholu.

Pierwszy raz niekoniecznie musi być przyjemny, ale próbujesz z ciekawości. I potem próbujesz jeszcze i jeszcze. Wszyscy to robią, większości smakuje, może mi w końcu też. Próbujesz różnych smaków, różnych gatunków i stylów. ROZSMAKOWUJESZ SIĘ.

W sumie, robisz to dla przyjemności. I jest spoko. Naprawdę, nikt nie powinien się przypierdalać, że lubisz sobie… no, co tam robisz. Pijesz, bzykasz, whatevah.

Problem pojawia się w momencie, gdy zaczynasz kogoś tym krzywdzić. Kogoś, kto cię kocha. Albo lubi. Albo komu na tobie zależy. No, ale, bywa. Życie nie jest usr… usłane różami.

Z czasem może się zrobić niesmacznie. Zaczynasz się tym chwalić. Ile to ty nie… no, ten. ILE. Ale się… ten tego… w weekend. A może i jedno i drugie. Tak też bywa. Wpadasz w dumę. Jestem ktoś, jestem gość!

To już nie jest cool.

No i, koniec końców, nadmiar może być bardzo niezdrowy.

Wszystko jest dla ludzi, ale z głową.

Share This:

No Comments

Leave a Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.