Kolejny piękny dzień, czyli czego się grubas dziś dowiedział

Ano dowiedziałem się, że mój organizm wydał mi wojnę w związku z ograniczeniami, które na niego nałożyłem. Niech spierdala, ma wyjść na moje, i to on zobaczy, gdzie raki zimują…chyba, że wcześniej wysram jelita albo padnę z wyczerpania. Cóż, życie.

Ponadto do wiadomości mej przyjęty został fakt, iż Przychodnia Aksamitna, nazywana całodobową, wcale takową nie jest, gdyż całodobowy to mają tam Punkt Pomocy Doraźnej W Przypadku Nagłych Zachorowań, w skrócie „CHUJ CI W DUPĘ PACJENCIE”, a przychodnia jest do 18.00, i i tak gówno bym załatwił, bo jestem z innego województwa. Więc nie dość, że straciłem kolejny wieczór na pałętanie się po enefzetach, to okazało się, że i tak muszę się urwać z pracy, żeby iść do przychodni. Studenckiej.
A że z pracy się nie urwę, bo nie ma jak, to najwyżej zdechnę. Albo odpadnie mi kolano. Hah, powtórzę się – cóż, życie.

Na koniec dnia jeszcze coraz mocniej moja mózgownica wali po mordzie serduszko, a to z kolei ciągle chamsko trzyma się na nogach. KURWA! Jak dorwę jebanego amora to mu w dupę wsadzę te strzały…

Share This:

1 Comment

  • Ania Sierpień 18, 2013 at 4:41 pm

    „…chyba, że wcześniej wysram jelita albo padnę z wyczerpania.” TA DAM! Nie padaj! Jedz i śpij!

    Reply

Leave a Comment