Konsumpcjonizm i zagraniczne święta

Wczoraj i dziś odbywa się otwarcie nowej galerii handlowej w Gdańsku, Galerii Metropolia. Postawiona została po przeciwnej stronie torów od Galerii Bałtyckiej. Tak hardej konkurencji jeszcze nie widziałem (co nie znaczy, że takowa nie istnieje). Hardej, czyli w odległości może… stu – dwustu metrów. Blisko w każdym razie. Oczywiście jeśli branżowo sklepy w jednej i drugiej galerii się różnią, to problemu nie ma, aczkolwiek w to wątpię. Pojawiła się też w mojej główce myśl, że obie galerie należą do jednego człowieka, więc tak czy owak ktoś wygra, ale zostało mi powiedziane, że tak nie jest. Mamy więc nowy, lepszy (?) wybór.

Jak to zwykle bywa przy okazji różnych świąt, a otwarcie nowej galerii, nowej świątyni zakupowych bóstw, świętem takim niewątpliwie jest, w okolicy można spotkać całą masę różnej wielkości stert śmieci. Ja nie byłem w środku, moja siostra była. I powiedziała, że nawet na ruchomych schodach był syf. Ja cyknąłem fotki jedynie z zewnątrz.

Jak można tak naśmiecić? Rozumiem, nie ma już miejsca w śmietniku. To zabierz tę pieprzoną ulotkę i wyrzuć ją do następnego, który będziesz mijać. Twoja podróż nie kończy się w tym miejscu, przecież idziesz dalej na zakupy, albo w stronę domu, a może jeszcze gdzie indziej. Ludzie nie mają wstydu, że tak śmiecą. W swoich domach mogą sobie rzucać na podłogę co tylko im się podoba, ale powszechnie uznało się, że śmieci nie są ładne, są wręcz na widoku niepożądane, więc nie u siebie powinno się je składować tam, gdzie przynależą. W śmietnikach. Szkoda, że straż miejska nie była tam, gdzie powinna.

Skoro jesteśmy przy świętach, warto wspomnieć o zbliżającym się Halloween. Nigdy nie świętowałem, nie uczestniczyłem w żadnych imprezach z tej okazji, nie przebierałem się ani nie malowałem. Ale nie zabraniam innym się bawić. A już na pewno nie staram się potępiać. A na fejsbuku znaleźć można różne rzeczy…

fejs

W chwili, w której robiłem printscreena, tekst Pawła był już poprawiony. Wcześniej mógł „nazywać się Polak”. Jednak w dalszym ciągu…

Jak widać, mamy w naszym otoczeniu katopatriotów, którzy zakazują nam się bawić, bo jako prawdziwi Polacy mamy się umartwiać i palić znicze. Co więcej, zapalenie znicza ma mi „pomóc” przestać przejmować się poprawną polszczyzną… LUDZIE!!!! Co jest z Wami nie tak? Z jednej strony sracie się z tą Waszą polskością, a z drugiej nie potraficie poprawnej polszczyzny stosować, i jeszcze zabraniacie poprawiania błędów w tym stosowaniu. Hipokryzja „Polaczków” osiąga wyżyny nieprzyzwoitości. Gardzę takimi ludźmi. Jak się kurwa nie znasz, to daj się poprawić. Nie dziw się, że zaczynam być złośliwy, jak poprawiam się po raz n-ty (n>100), od kilku(nastu?) lat. Poprawna polszczyzna obowiązuje również (a chyba raczej przede wszystkim) żołnierzy RP. Nawet byłych. Do chuja pana.

No i stwierdzenie, że obraziłem się, bo śmiem polemizować. Śmiechu warte…

Nie świętuję Halloween. Świętowanie 1 i 2 listopada uważam za zbędne. Jeśli przez cały rok nie pamiętamy o zmarłych, to wystawianie zniczy raz do roku (przy jednoczesnym urządzaniu pokazu mody) jest według mnie lekką hipokryzją. Ja o swoich zmarłych pamiętam. I jednocześnie uważam, że oni już teraz w dupie mają to, gdzie leżą, i co na ich grobach stoi. W dupie mają, ile kasy wydamy na wieńce, świeczki czy inne gówna. Wisi im to, czy pokazujemy się raz czy dwa (na Wielkanoc) czy nawet trzy (jeszcze na Boże Narodzenie) razy do roku na cmentarzu. Jeżeli w ogóle czymkolwiek się przejmuję, to najwyżej tym, czy istnieją jeszcze w naszej pamięci. A nasza pamięć jest w naszych głowach. W albumach ze zdjęciami. Na nagranych filmach i kasetach magnetofonowych. Na wieńce i świeczki szkoda kasy. A gdzie kasa, tam wielkie biznesy. I o to tu chodzi.

A to, co podoba mi się w Halloween, to duże dynie. Naprawdę duże. Może nie wielkie, ale duże.

Share This:

No Comments

Leave a Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.