Krwawy bal

Carrie Uwielbiam zemstę. Zarówno wyrafinowaną, przemyślaną i świadomie cyniczną, jak i tę spontaniczną, krwawą i bezmyślną. Wiedząc mniej więcej, czego spodziewać się po Carrie, czekałem niecierpliwie na, nazwijmy to tak, krwawy rozpierdol.
Nie oglądałem wcześniejszych ekranizacji Carrie (ponoć było ich więcej niż jedna), nie czytałem również pierwowzoru literackiego. Wbrew opinii niektórych znajomych, że to jest słabe, niestraszne, niezajmujące i ogólnie „fe”, postanowiłem obejrzeć ekranizację najnowszą.
Aktorka grająca główną bohaterkę znana mi jest z Kick-Assów. Zakochałem się w tej nieprzystosowanej do społeczeństwa ślicznotce, potrafiącej kopać tyłki złych gości. Tutaj również była nieprzystosowana. Gnębiona i wyśmiewana dziewczyna, córka fanatycznej matki, dostaje szansę na „wejście do towarzystwa”. Jednak zła dziewczyna postanawia zemścić się na niej za szlaban na bal… konsekwencje łatwo przewidzieć.
Ponad godzinę czekałem na gwóźdź programu. W tym czasie zdążyłem się zżyć z bohaterką, współczuć jej, docenić gest jednej z prześladowczyń, która żałowała (czy na pewno) swojego postępku. Znienawidziłem matkę – jestem antyklerykałem i nienawidzę każdego przejawu fanatyzmu religijnego. Gdy nadszedł bal, byłem szczęśliwy razem z Carrie. Chloë naprawdę przepięknie się uśmiecha. Ale cały czas czekałem na kubeł krwi.
Doczekałem się. I rozczarowałem. Było dużo krwi. Było zamieszanie. Był strach, panika, ucieczka. Zemsta. Ale ja chciałem się mścić razem z Carrie, tymczasem żadnej satysfakcji z tego tytułu nie odczułem. Sekwencja zniszczenia była krótka i według mnie zbyt delikatna. Widziałem przerażenie zebranych, ale go nie odczuwałem. Widziałem obłęd w oczach mszczącej się licealistki, ale nie poczułem grozy, nie byłem w stanie zobaczyć w niej krwiożerczego potwora. Ot, płacząca dziewczynka nagle chce zrobić użytek z psychokinezy, ale robi to nieco nieudolnie i delikatnie, cały czas groteskowo wznosząc łapki ku górze.
Na koniec te kamienie… ja wiem, że mogło to być nawiązanie do kamienowania parających się magią, ale było to moim zdaniem bardzo naciągane. Być może w książce znajdę wyjaśnienie.
Najstraszniejsza w tym wszystkim była ostatnia scena. Krzyż na ścianie zapowiada kontynuację zła. Moja wyobraźnia jest jednak bardziej krwawa od tego filmu, więc ta scena była straszniejsza od wszystkich poprzednich.
6/10

Share This:

No Comments

Leave a Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.