Kto wypina, tego wina?

Przez ostatni miesiąc chodzę i jeżdżę sobie do pracy. Po ponad dwóch latach niechodzenia do pracy jest to miła i nieco dziwna odmiana od szarości życia i prowadzenia firmy. Firmy, której już zresztą nie ma. Ani jednej ani drugiej. Pracuję sobie więc na kuchni, jako pomoc kuchenna. Ja, były podwójny przedsiębiorca, wcześniej kierownik bla bla bla, teraz zmywam gary, obieram marchew i kroję ziemniaki. I w zasadzie odpowiada mi to. Poza paroma mankamentami, jak kurewskie zmęczenie, no ale nikt nie mówił, że będzie łatwo.
I tak wracając wieczorem któregoś razu do domu zwróciłem uwagę na osobę idącą przede mną. Kobietę. Kobietę w spódnicy rozciętej do połowy uda. Co miała na górze, tego nie pamiętam, ale też pewnie coś przewiewnego i odkrywającego to i owo. Nie żeby wywołało to we mnie jakieś sprośne myśli, lub choćby spowodowało szybsze bicie serca. Co to, to nie. Komuś innemu mogłoby za to. I dlatego pewnie przypomniałem sobie pewien obrazek:
asd
I tu dochodzimy do dość powszechnego obecnie w zachodniej Europie pierdolenia, że to kobiety prowokują do gwałtów. Zresztą nawet w Polsce słyszałem takie teksty, i to od, wydawałoby się, ludzi potrafiących logicznie myśleć. Przyjrzyjmy się tej logice.

Załóżmy, że to faktycznie kobiety prowokują facetów do gwałtu. Nie biorąc pod uwagę potencjalnych potrzeb mężczyzn, których mogą spotkać na swojej drodze, ich uwarunkowań kulturowych tudzież innych czynników, ubierają się w kuse spódniczki i wydekoltowane bluzki. Taki widok przyprawia samca homo sapiens (człowiek rozumny – przyp. ja) o nadciśnienie, niekontrolowany wzwód i jeszcze bardziej wymykający się kontroli zew natury, co obliguje ich do zaspokojenia swoich żądz. Winą obarczamy ofiarę.

Zmieńmy trochę sytuację. Do Kowalskich przychodzą Iksińscy w odwiedziny. Kowalscy mają psa, nerwusa. Pies, niech będzie, że Azor, dużo szczeka, ale nie gryzie, chyba że ktoś wyciągnie w jego kierunku rękę, przy czym ręka ta musi być w odległości nie większej niż 30 cm od jego pyska, bowiem Azor oprócz tego, że nerwowy, jest jeszcze leniwy. Kowalscy ryzykując nieco swoją pozycję towarzyską powtórzyli ostrzeżenie Iksińskim trzy razy. Nie dotykać psa, nie patrzeć na niego, nie gadać do niego, olewać, ignorować. Pies leży sobie na kocyku, od czasu do czasu podejdzie do miski coś zjeść, pochłeptać wodę, wyjdzie na dwór załatwić fizjologiczne potrzeby. Po trzech godzinach nudnych pogaduch żona Iksińskiego postanawia pogłaskać psa. Pies oczywiście zatopił kły w dłoni głupiego babska. Pytanie, komu się oberwie? Podpowiem: jeśli Iksińska oprócz tego, że jest debilką, będzie również zawzięta, pies może nawet zostać uśpiony. Tak czy ptak, winien jest pies.

Mamy więc dwie sytuacje, w których raz to ofiara jest winna, raz agresor. Szkoda tylko, że agresor jest niewinny w sytuacji, gdy jest przedstawicielem myślącego gatunku, który od zwierząt odróżnia się między innymi umiejętnością działania wbrew instynktom, a winny ponad wszelką wątpliwość, gdy jest psem, któremu instynkty niejednokrotnie przesłaniają nawet długoletnią tresurę.

Wniosek: skoro (w większości muzułmańscy) gwałciciele mogą czuć się bezkarni na zachód od nas (a czasem i u nas…), to stawia ich to ewolucyjnie niżej od psów, a skoro tak, to nie powinni być traktowani jak ludzie. Ergo – nie powinni mieć żadnych praw.
Szkoda tylko, że „logika logiką, a debile nadal rządzą światem”…

Share This:

No Comments

Leave a Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.