Małe podsumowanie

Jak w tytule (haha), w związku z tym, że ostatnio za dużo nie piszę (co jest wynikiem zbyt małej ilości chęci, siły i weny), napiszę teraz (jak to przeczytacie, to znaczy, że faktycznie napisałem, a nie zrezygnowałem po dwóch linijkach) małe podsumowanie ostatnich dni.

Zaczniemy od…

20 XII 2012
<<IMPREZA KOŃCA ŚWIATA>>
Oczywiście dużo alkoholu, dużo cytryn, sporo chamstwa i chamskich żartów (czyli to co, tygryski,bambry z Kolbud, Bobolanie i grubasy lubią najbardziej). Była też mątwa. Cytując Bobolanina Boba vel. Ty Jebany Głąbie alias Krystiana „MMMMmmmmąąąąttttttwwwwwwaaaaaaa” (falowania odnóży nie pokażę, bo nie mam jak). Ja rozumiem, że alkohol, że tzw. chcica. Ale na półtrzeźwo. Z zabujanym kolesiem w pokoju obok. Wsadzać mi macki do pyska. Twierdząc, że w dupie się ma owego w pokoju obok. A będąc odrzuconą przelizać kolejnego. Nie. Nie. Nie. MMMmmmąąąąątttttttwwwwwaaaaaa….
Oprócz tego były elementy całkiem śmieszne. Jak buziaki po bruderschaftach. Tu pominę kto z kim, bo cytując Rzygającego Z Powodu Refluksu „co było w EVegas, zostaje w Vegas (pisownia oryginalna, przeklejona)”.
Dalej: piwniczne wyprawy na fajkę z A.W. Rozmowy o związkach i rozwiązkach. Jej spojrzenie na pewne plażowanie. Na pewną reakcję pewnej Osoby na relacje Królika. I na w ogóle reakcje na moją osobę w wpierdalanie się trzeciej. Nawet jeśli dzielić to na pięć, to po takiej dawce…informacji?… BrAiN dAmAgEd. Mistrz niewykorzystanych szans, Król rozpierdalania relacji, proszę o więcej epitetów – to ja. Cytując siostrę: „Żupi”.
Urwał mać.

21 XII 2012
Koniec świata w formie przepowiadanej przez kulturę masową nie nadszedł. Co oznaczało, że trzeba było popędzić do biura, popędzany przez telefon od Szefowej (bo komuś zachciało się przyjść po książkę!), i poczucie obowiązku, z którym za bardzo nie licowało trzygodzinne spóźnienie. Kolesiowi książkę wydałem, wcisnąłem mu kolejną (kontynuację, żeby nie latał za dużo po sklepach po przeczytaniu pierwszej), za co zostałem nazwany przez Szefową „świetnym handlowcem” – he he he.
Później musiałem się uzewnętrznić. Pierwszy kurs do świątyni dumania okazał się fałszywym alarmem. Drugi przyniósł efekt. Trzeci znów fałszywy. Ale ogarnąłem się słonym żarciem z automatu.
Po robocie, w drodze na tramwaj, spotkałem Ami. Więc wróciłem z nią do biura. W oczekiwaniu na Brodacza pogadaliśmy, wymieniliśmy się wspomnieniami z wieczoru poprzedniego. Byliśmy nawzajem zaskoczeni przebiegiem swoich imprez.
W domu mróz. Partyjka i spać.

22-23 XII 2012
Sobota. Praca. PKS. Podróż z MBL. Przyjazd do domciu. Przez te dwa dni dwa razy pokłóciłem się z rodzicami. O moje podejście do homoseksualizmu, o stosunek do instytucji prezentów na święta, do świąt w ogóle, o gospodarkę i politykę. Oprócz tych dwóch ostatnich wszystko sprowadziło się do „tradycji”. Tak być musi i już. Bo tak zawsze było. I wszelkie „eksperymenty” są groźne. Ja albo żyję w jakimś ciemnogrodzie, albo mój ojciec miał rację, mówiąc, że „jestem w takim wieku, że wygłaszam kontrowersyjne poglądy”, co oznaczało tyle samo, co słowa ciotki wypowiadane bez owijania w bawełnę: „gówno przeżyłeś, gówno wiesz gówniarzu”.
Dziękuję, dobranoc.

24 XII 2012
Po sprzątaniu, wyciąganiu krat z zamarzniętej ziemi, sprzątaniu, myciu sracza, sprzątaniu, pomaganiu, sprzątaniu, i innych poprawkach, przyjechała rodzinka z Bydgoszczy. Och, Wigilia. Życzenia poszły nader sprawnie, zwłaszcza, że większości z nas nie chciało się wymyślać nowych banałów, więc mówiliśmy sobie „to samo co w zeszłym roku”. Zasiedlimy do stołu. Karp…
…karp…
…karp…
…KARP KURRRRWA!!!
Na to czekałem cały rok.
Potem kolędy. Śpiewanie nie szło, ale kuzyn przygrywał na gitarze, więc całkiem miło było. Ciotka nagrała wszystko i dziś odtwarzała. Polew nieziemski.
Prezenty. Nie chce mi się rozpisywać na temat „trafności” tychże. A mówiłem, nic kurwa nie chcę, niczego nie potrzebuję. No, ale tradycja.
Po prezentach towarzystwo się rozlazło. Kuzyn odtwarzał na swoim jabłku filmy z kamery przegrane na płyty. Filmy sprzed lat. Okazało się, że na niektórych też jestem. 5 lat, a jaki ze mnie tancerz był…ech, wspomnienia.
Podyskutowałem trochę z kuzynem o Bogu, religii, wierze, gejach i konserwatywnych starych. Bardzo fajnie, sporo moich poglądów podziela.
Na 00.00 pojechali na pasterkę. Ja zostałem z dwiema ciotkami i z nudów posprzątaliśmy.
Poszedłżem spać.

25 XII 2012
Spałem u braci na materacu. Chata wielka, więc można było przenocować wszystkich, ale łóżek tak czy siak było za mało.
Rano wyczołgałem się na śniadanie. Po śniadaniu poszliśmy na spacer. Jako, że temperatura oscylowała wokół zera, nie było sensu brać zimowej kurtki. Ale nie mogę przeżyć swojej sklerozy odnośnie obecności kaloszy w piwnicy…
…KURWA JAKA CHLAPA! Ojciec mówił, że pójdziemy ubitą drogą. Gdzież tam. Dobrze chociaż, że na polu roślinki jakoś zbiły glebę, można było jakoś normalnie iść. Ale przez większość czasu zapadaliśmy się w błocie koloru gówna. Jak w końcu doszliśmy nad Wisłę, a właściwie na skarpę nad Wisłą, spojrzałem na swoje buty i spodnie do kolan. No jakbym przeprawiał się w bród przez obornik. Z powrotem tą samą drogą do połowy, a od połowy w boczną polną, i ostatnie 100 metrów przeszliśmy asfaltem. Gratuluję planowania. Buty umyte pod wężem, ale spodnie do umywalki. Magia wody, mydła i suszarki do włosów. Jeszcze w drodze rozmawiałem z kuzynem, wypytał mnie o MBL. I stwierdził, że „o masakra”, „jak ty to wytrzymałeś”, „dlaczego nie skończyłeś tego wcześniej”.
…bo byłem głupi…
W domku obiad, i poszedłem się położyć. Pojechali. No i te ludzie co zostały rozlazły się, i dojadały, spały, leżały, ogólna degrengolada. No, nareszcie koniec świąt. Ten drugi dzień to tylko z nazwy.

Nie wiem o co chodzi, ale mój pies jeszcze ani razu mnie nie ugryzł… wyczuwam kumulację…

Predator kurwa

Share This:

1 Comment

  • Ania Grudzień 26, 2012 at 11:40 pm

    Miło zobaczyć dwa nowe posty :).
    Rzygający Z Powodu Refluksu…? Relacja Królika ^^”? Oj, „plażowania”…jak to dawno-nie-dawno się wydaje…na pewno mam jeszcze w jednych butach piach po którymś z nich ^^”…
    A jak podróż z MBL…?
    I miałam zapytać o karpia…heh, rozumiem, że starczyło :D.
    Pies widocznie bardzo się stęsknił ^^!

    Reply

Leave a Comment