Marsz poparcia

ggg Ja nie wnikam, czy zdjęcie odnosi się do tej manifestacji. Nie wnikam, czy to nie manipulacja, czy coś. Nie wnikam nawet, czy faktycznie tego dnia w tym mieście odbyło się coś takiego. Wiem tylko, że marsze poparcia dla polityków się organizuje. O ile marsz poparcia dla jakiejś idei, której nie popiera rząd, ma sens, bowiem musimy pokazać bezdusznej machinie biurokracji, autorytarnym gnojom i świniom przy korycie, że trzeba w życiu zrobić też coś dobrego, o tyle marsz poparcia dla urzędującej premierzycy, czy też jakiegokolwiek innego polityka jest nawet nie śmieszny, ale żałosny. No bo komu chcą okazać wsparcie? Szefowi rządu, osobie, która legalnie sprawuje pieprzoną władzę w tym kraju, która została wyłoniona bezpośrednio lub pośrednio (nie znam się, mam to w dupie) w związku z demokratycznymi wyborami. Skoro wybory były demokratyczne, znaczy że większości powinno się to podobać. A może nie mamy demokracji?

Moim zdaniem, skoro do wyborów poszło około 51% uprawnionych, to demokracja leży i kwiczy. To jest połowa ludzi, która ma w dupie, kto będzie siedział na stołkach. Oczywiście, można kultywować pogląd, że kto by nie usiadł, i tak będzie kradł. Tylko nigdy nie dowiemy się, czy ktoś może kraść by przestał, jak do władzy zawsze będą dochodzić ci sami, wypierdki minionej epoki, wychowane w PRLu ćwoki nauczone, że jak chcesz mieć co jeść, musisz kombinować. No i kombinują. Na taką skalę, na jaką mogą. Czterdzieści lat temu kombinowali jak zachachmęcić flaszkę wódki, szynkę albo inne dobro. Bo takie mieli możliwości. Teraz, będąc u władzy w „wolnym” kraju chachmęcą miliony i miliardy. I nie jebią już komunistycznego rządu, tylko obywateli. Bo to oni są tym rządem.

„Nie będę głosował na X, bo nie ma szans, zagłosuję na tego, kto ma szansę, żeby nie zmarnować głosu”. Każdy kto tak pomyślał, głos zmarnował. Bo jeśli pomyślała tak połowa z tej połowy, która poszła na wybory, to sami przyłożyli się do utrzymania złodziejstwa i debilizmu. Nie mówię tu już nawet o tym, żeby dać szansę Korwinowi (aczkolwiek chciałbym zobaczyć, co by się działo, gdyby rządził), ale komukolwiek odmiennemu od tego betonu. Niestety. Połowa stwierdziła, że to pierdoli, połowa z połowy nie głosowała zgodnie z przekonaniami. I mamy taki rząd, jaki wybrała… mniejszość! No ale, demokracja, kto chciał, ten zagłosował, większością głosów oddanych wybrani zostali ci a nie inni. Jest ok, jest demokracja.

Po cholerę więc marsz poparcia? Bo nagle okazuje się, że wybrany rząd nie podoba się większości uprawnionych, czyli tym, którzy głosowali na kogo innego plus tym, którzy pierdolili głosowanie. Mamy problem. Nie poszli na głosowanie, a narzekają. Z drugiej strony, są uprawnieni, a nie zmuszani, do głosowania, prawo do narzekania ma więc każdy. Mogę się założyć, że gdyby teraz zrobić referendum czy jakieś inne coś, do czego trzeba będzie ruszyć dupę, żeby wyrazić swój pogląd, na temat tego, czy chcemy utrzymać czy wyjebać obecny rząd, to frekwencja byłaby niewiele lepsza od tej z wyborów.

Pozostaje pytanie, co zrobić, jeśli rząd faktycznie jest tak chujowy, że zdecydowana większość społeczeństwa chce, by rządził ktoś inny, a mniejszość musi mu organizować marsze poparcia.
Cicha odpowiedź jest taka, żeby żyć dalej i modlić się, żeby ZUS ani skarbówka nie przypomniały sobie o naszym istnieniu…

Share This:

No Comments

Leave a Comment