Morże

Po północy już, a więc… wczoraj bylim nad morzem. Pomoczyłem nogi w wodzie, nieco zmarzłem. Przypomniało mi się, jak cztery lata temu, w pierwszy dzień wiosny, byłem nad morzem z Anną i Karoliną. Była to moja pierwsza bytność nad morzem w Gdańsku, i pierwsze tamtejszoroczne moczenie nóg. Dziś (wczoraj) pobiłem swojego rekorda. Potem było piwo, potem drugie, trzecie, i w końcu nie wiem, ile było. Newermajnd. Kurczak Pauliny, sałatka podobno Brzózka, nuggetsy, paruffki i kolejne piweczka towarzyszyły nam do końca tego przemiłego wieczoru. Potem wycieczka na Główny, półgodzinne oczekiwanie na nocny, powrót do domu jakiś kwadrans temu. Napisałem Pięknej Blondynce „dobranoc” – czas więc iść spać.
Nara.

Share This:

No Comments

Leave a Comment