Niecodzienny prezent ślubny

Czasem ludzie łączą się w pary. Czasem nie wytrzymują z sobą roku. Czasem miesiąca. A czasem decydują się na długoletnie wzajemne wyniszczanie. Przypieczętowanie tej decyzji nazywamy ślubem. Wykonanie – małżeństwem. Zostańmy jednak przy samym ślubie. Zazwyczaj na ślubie (czy też już weselu – nigdy nie byłem, nie wiem) dostaje się prezenty. Ściślej, przyszli (już obecni) nieszczęśliwi małżonkowie dostają. Ale prezent od samego NAMIESTNIKA BOGA, który świętym węzłem małżeńskim niszczy przyszłość dwojga ludzi – to już coś.
Zwłaszcza w takim wykonaniu!

OBEJRZYJCIE

Swoją drogą tekst „Pytanie o to, czy Msza jest miejscem na prywatne występy, nawet jeśli stoją za nimi szczere intencje, pozostaje otwarte.” jest tak bzdurny jak zupa z kaloryfera…

A ksiądz śpiewa świetnie i, prawdę mówiąc, nawet mi się łza w oku zakręciła.

Share This:

No Comments

Leave a Comment