On wrócił, Iron Sky, czyli naziole w natarciu

Dziedzictwo przodków I znów jesteśmy na terenie byłej Federacji Rosyjskiej. Dlaczego byłej? Bo był koniec świata! Coś dupło, jebło, i powierzchnia planety jest skażona. Skażona radiacją, mutantami, dziwnymi roślinami i, jak się okazuje, pieprzonymi nazistami.

Kaliningrad, Königsberg, czy jak to się tam jeszcze nie nazywało. Za czasów pruskich naziści wybudowali pod ziemią metro i niezliczone kilometry korytarzy. Ukryli tam broń, fabryki i laboratoria. Pozostawili to wszystko w stanie idealnym, byli bowiem przekonani, że niedługo tam wrócą. I rozniosą komunistyczną zarazę w pył.
Tak przynajmniej mówią legendy.

20 lat po katastrofie nuklearnej ktoś ląduje na wybrzeżu byłego Obwodu Kaliningradzkiego. Tych ktosiów jest wielu. I mają ciekawie uformowane krzyże na flagach… przybyli tu po dziedzictwo swoich przodków.
Skąd przybyli? Co to za dziedzictwo? I jakie przybysze mają dalsze plany?

Autor przywołuje do życia badania i technologię Trzeciej Rzeszy, te faktyczne, i te niepotwierdzone. Miejsca, w których dzieje się powieść, nie obfitują w anomalie, skażenia, czy potwory. Wydawałoby się, że mamy do czynienia jedynie z normalnymi trudnościami życia na ubogich w zasoby połaciach terenach, dopóki oczywiście na wybrzeżu nie pojawią się ONI. Jednak w porównaniu z okrucieństwami nazizmu mutanty wydają się niewinnymi zabawkami…a co się stanie, gdy te dwa zjawiska się połączą?

Do walki o wolność, życie, dobrobyt, przeciwko nowemu Holocaustowi, staje Rosyjska Piechota Morska. Pod flagą, na którą przysięgali najpierw. Tą czerwoną!

Na pohybel skurwysynom!

Share This:

No Comments

Leave a Comment