Ostatni dzień gównianego roku 2016

Kończy się rok, wypadałoby napisać jakieś życzenia, podzielić się postanowieniami, refleksjami, powspominać, co się działo. Może pochwalić się, jak spędzam imprezę sylwestrową. C’nie?

Otóż nie, jak mawiał pan Tadeusz Sznuk.

Ostatni rok w ogólności był gówniany. Osobiście – skończyły się dwie firmy, zaczęły się problemy finansowe, trafiłem do magazynu, a potem do kuchni. Narzekam? Owszem. Ale przecież mam pracę! Która mnie nie satysfakcjonuje. Przecież tylu ludzi nie ma pracy. I chuj. Kiepsko szukają. Albo szukają tak, żeby nie znaleźć.

Zacząłem studia, trzecie w mojej karierze. Tym razem sam za nie płacę, więc wypadałoby coś skończyć, uzyskać jakiś tam dyplom z trzema literkami. Czy coś. Szkoda tylko, że nie za bardzo mam siły na naukę. Wracam z pracy i jedyne o czym marzę to to, żeby się walnąć w kimono. Bo następnego dnia znów przed piątą trzeba podnieść zaspane dupsko z wyra.

O Ukochanej za dużo nie napiszę. Ślubu na razie nie było, dziecko też się nie pojawiło. Dalej mieszkamy razem. I dalej jesteśmy zajebiście szczęśliwi. Ja chyba bardziej. Ona chyba mniej, no bo umówmy się, urodą ani powabem to ja nie grzeszę…

Tyle pozytywów, wracamy do rzeczywistości. Aż korci, żeby podać pełną listę sławnych osób związanych z szeroko pojętą kulturą, którym zeszło się w tym odchodzącym roku. Ale nie podam. Nie przytoczę. Bo na samo wspomnienie Chóru Aleksandrowa chuj mi się w kieszeni otwiera. Pierdol się, 2016!

O, o, mam! Bloga przeniosłem! Na własną domenę! Taki pozytyw, o! Ale dalej korzystam z darmowych motywów. Miałem w planach nauczenie się wordpressa, żeby stworzyć samemu szablon, ale zacząłem… i przedwczoraj znów zacząłem. I przestałem, bo rano do pracy, a potem do rodziców na Sylwestra… tak, Sylwestra spędzam z rodzicami. Rok i dwa lata temu siedziałem przy kompie i grałem. Ale tym razem będę miał towarzystwo. Pojemy, popijemy, pogadamy. Pogramy. W karty. W tym roku już bym chyba nie zniósł samotnego Sylwka.

A wczoraj spierdoliła mi się mysz. Po prostu stwierdziła, że odwróci orientację na obu osiach. Żeby było śmieszniej, w panelu sterowanie nie ma NIC o zmianie orientacji myszy. Wydaje mi się, że w Windowsie 98 coś takiego było. Ale – wydaje mi się. Także jutro kolejny nieprzewidziany dodatek. Mysz, kurwa. I nawet nie chodzi o Wiedźmina czy Lola – nawet na blogu się ciulato pisze. A bo to trzeba jeszcze kilknąć tu, zaznaczyć tamto, a wejść w internet i coś sprawdzić… touchpad to rozwiązanie doraźne. Dobrze, że jest. Ale na dłuższą metę używanie go nie wchodzi w grę. Bo nie.

Dalej nie ruszyłem gitary. Mam ją od dziesięciu lat. Dłużej niż znam moją Ukochaną. Nauczyłem się kilkunastu akordów, i tyle. Wielki, kurwa, muzyk ze mnie…

Jest jedna rzecz, która pociesza w tym całym nawale smutnych rzeczy. Jest już po przesileniu zimowym. PO. A to oznacza, że dni będą coraz dłuższe. Tutaj pojawiła się dziwna kwestia odnośnie ściemniania się po południu. Już kilka tygodni przed przesileniem o godzinie 16, czyli w momencie, gdy kończę pracę, było ciemno jak dupie. Czarno. Noc. Przyszło przesilenie, następnego dnia – myk, o 16 na niebie widać jeszcze skrawki granatu i ciemnego błękitu. Człowiek myślałby, że powinno się to odbywać symetrycznie, a tu taki psikus.

Wracając do tematu pracy, tym razem nie mojej, przed chwilą znalazłem bardzo ciekawe ogłoszenie. Bardzo. Co prawda tylko dla pań, i to nie wszystkich.
asd
Szczerze, to przedstawicielki prezentowanego zawodu w edycji >>LUX<< podaną kwotę zarabiają nawet nie za noc, ale za godzinę. Wiem, bo kumpel opowiadał co się u nich na hotelu czasem wyprawia. Ogłoszenie więc można przyrównać do tych, gdzie proponują zapierdol codzienny ze stawką 7 zł brutto za godzinę. Ale od jutra podobno wchodzi nowa płaca i stawka minimalna, więc te siódemki powinny zniknąć…

W zasadzie można by w nieskończoność wymieniać co mnie spotkało w ciągu tego roku, wylewać żale, chwalić się w zasadzie nie ma czym… ale może kiedyś napiszę fabularyzowaną autobiografię, wówczas nie rok, a lat wiele się tam znajdzie. Oczywiście to wszystko nastąpi, jak mi się zachce i przysiądę nad tym.

I to tyle. Na koniec te życzenia… Ech. Najlepszego. Niech Wam się, i w ogóle.

Share This:

No Comments

Leave a Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.