Pan Kotek był chory, ale leżeć nie chciał

Rozkłada mnie od soboty. A może i dłużyj…? Jakiś tydzień temu w weekend czułem się bardzo źle, ale wypiłem imbiru z cytryną i miodem i następnego dnia było ok. Ale w ostatnią sobotę po południu zaczęło mnie rozkładać, i rozkłada aż do teraz.
Przed południem wylazłem z nory żeby pozałatwiać swoje sprawy, co zajęło mi niecałą godzinę, ale i tak mnie trochę zmęczyło. Śniadanie zjadłem po południu. Obiadu, jak się pewnie domyślacie, nie było. Może coś na obiadokolację. Generalnie mam zapchane zatoki, cieknie mi z nosa, boli mnie głowa, jestem osłabiony i cierpię na paraliżujący brak motywacji do czegokolwiek. Nawet do narysowania (napisania?) tego gówna musiałem się zmuszać. Więc w sumie może nie powinienem nawet zaczynać, ale powstało. I jest ślad po barszczu.
choroba

Tak sobie myślę, że chciałbym umieć rysować. Jakiś czas (długi) temu zacząłem „profesjonalny kurs rysowania”, ale jak to u mnie bywa, samozaparcia starczyło mi to rysowania kuli z cieniem, a potem przyszło zaparcie. Się. Rysowania. I dalej nie umiem rysować. Gdybym miał szeroko pojęty talent, to nie musiałbym się uczyć, a tak muszę, ale i tak tego nie robię. Gdybym się uczył, i umiałbym rysować, to pewnie zarabiałbym srogie hajsy jak taki Raczkowski, który i tak wszystko przechlewa, przećpiewa i oddaje komornikowi, albo Mleczko… który w sumie nie wiem, czy jest bogaty. Ale sławny jest.
Na sławie mi nie zależy, a nawet nie chcę jej, bo to same kłopoty, ale hajs by się przydał. Z drugiej jednak strony chyba nie jest u mnie aż tak źle z długami, skoro jedynie lenistwo powstrzymuje mnie przed zarobieniem góry złotych dziengów.

Gdzieś ostatnio wyczytałem, że jak ktoś wyda jedną książkę, to jest autorem, a pisarzem staje się po wydaniu drugiej. Czy jakoś tak. Chodzi o to, że tutaj również lenistwo nie pozwala mi być pisarzem. Zaledwie autorem udało mi się zostać przez moją prokrastynację, na pisarza na razie nie starczy mi… no, na pewno nie weny. Chęci.
Swoją drogą miałem pisać opowiadanie na konkurs. Czasu coraz mniej, pomysł jest, trzeba go tylko obrobić, ale… no ALE. Może dziś się zmuszę. Skoro naskrobałem coś tutaj, to może… może…

Share This:

No Comments

Leave a Comment