Pigułka wolności

Piotr Czerwiński - Pigułka wolnościKupując tę książkę myślałem: „O, ktoś napisał coś o fejsie, o ludzikach na fejsie, i co zabawnego z tego wynikło”. Na początku tak właśnie było. Nieudaczny życiowo hipster zakłada dla jaj fanpejdż o pierdzeniu w celu przeciwstawienia się zakazowi puszczania wiatrów w pewnym afrykańskim państwie – Malawi. Szybko zdobywa popularność, liczba lajków rośnie w zastraszającym tempie, w internecie pojawiają się zarówno pochwalne peany, jak również groźby śmierci (od przeciwników podatku Belki…albo zwolenników, teraz już sam nie wiem). Pojawia się miłość, szczera i udawana, oferty grubych pieniędzy, międzynarodowe rewolucje, walki z policją, wszystko za sprawą Roleksa, który nagle stał się przywódcą ponadnarodowego ruchu walczącego o wolność słowa. Jednak prawda powaliła mnie na plecy…
Jest to opowieść o potężnej sile mediów społecznościowych, jak również całego internetu. O tym, że krawaciarzom chodzi o to, żeby ruchać cały świat, by mieć więcej pieniędzy. O tym, że nie każdy krawaciarz to świnia. O tym, że niektórzy krawaciarze to skurwysyńskie świnie. Że miłość może pojawić się „ot tak”, że ideały z przeszłości mogą do nas powrócić. O tym, że trzeba uważać, co wypisuje się w internecie, i że trzeba za to brać odpowiedzialność. Że dzięki internetowi można wiele zdziałać, można wiele zyskać, ale i wiele stracić. Wiele, albo wszystko. I że internet to miecz. Obosieczny. Będąc dokładnym, wielosieczny.
Polecam i pozdrawiam.

Klicken Sie.

Share This:

5 komentarzy

  • Wrzeciona Snu Maj 20, 2013 at 10:45 am

    Ale na co „klicken”, jaa?

    Reply
    • takisobiekoles Maj 20, 2013 at 8:30 pm

      Tym stwierdzeniem kończyły się rozdziały 😉

      Reply
  • Wrzeciona Snu Maj 20, 2013 at 11:16 pm

    „O tym, że trzeba uważać, co wypisuje się w internecie, i że trzeba za to brać odpowiedzialność.” – chyba powinienem wziac bardziej do serca..

    Reply
  • Wrzeciona Snu Czerwiec 8, 2013 at 9:11 am

    Powiem Ci, ze przeczytalem te ksiazke. Zobaczylem Twoja recenzje, pozniej bylem w ksiegarni i akurat jakos ta ksiazka rzucila mi sie w oczy. Kupilem zatem i przeczytalem.. No i co? Nie powiem, czytalo sie calkiem milo i sprawnie. Ale.. No sam nie wiem.. Nie moglbym tej ksiazki polecic, pozyczyc komus mowiac: „Stary, ale fajne to, przeczytaj”. No po prostu nie.. Jakos malo mi tam „mieska”..

    Reply
    • takisobiekoles Czerwiec 9, 2013 at 12:37 am

      Nie wiem o jakim mięsku mówisz, ale, jak to już może ktoś kiedyś zauważył, gusta są różne. Ostatnio koleżanka, której pożyczyłem Cmętarz zwieżąt powiedziała, że spodziewała się czegoś straszniejszego…noo…cóż… Nie obiecywałem, że będą straszydła. Ja osobiście, oglądając film, a czytając książkę w szczególności, staram się jak najbardziej wczuć w fabułę, wcielić w bohatera/bohaterów. A co mnie najbardziej przeraża? To, co człowiek jest w stanie zrobić, jakich mrocznych sił użyć, by osiągnąć swoje cele, spełnić swoje marzenia. Obojętnie, czy chodzi o moc Cmętarzyska Micmaców, czy siłę Facebooka.

      Reply

Leave a Comment