PINGWIN MOŻE STAĆ!!!

Podróż do Gdańska zatłoczonym autobusem.
Gdzieś w Nowem chyba włazi do wehikułu baba kele pięćdziesiątki wedle jej karku. Czuć od niej produktem fermentacji ziemniaków. Wpada z torbą, oczywiście wszystkie siedzące zajęte. Wpada do połowy korytarza, po czym wycofuje się do kierowcy i krzyczy, czy ona zapłaciła za miejsce siedzące, czy jak?! Ten odpowiada, że przecież widać jaka jest sytuacja.
„Tak, ślepa jestem!”.
Za chwilę wchodzi starsza siostra zakonna.
Babsztyl zaczyna awanturę.
„Nie popychaj mnie!”
„Pieprzony pingwin!”
„Po cholere wstępowałaś do zakonu! Na co to komu!”
Ogólny syf. Po następnym przystanku kierowca woła rzeczonego „Pingwina” i pokazuje jej wolne miejsce z przodu.
Babsko podnosi raban, że ona nie może stać, a tu kurwa PINGWINOWI SIĘ MIEJSCE DAJE!!! SIOSTRA MIŁOSIERDZIA SIEDZI!!! NIECH KURWA STOI!!! PO CO PINGWINOWI MIEJSCE!!!!!!

Awantura do samego Gdańska. Baba przez telefon żaliła się komu popadnie, jakie to gówno w tym pksie, że pierwszy raz od dziesięciu lat jedzie autobusem, i taki szajs ją spotyka. Grozi kierowcy policją, konsekwencjami, że skargę złoży, i takie tam. W Gdańsku kierowca mówi do niej, że nie wypuści jej z autobusu póki nie przyjedzie policja.

Mam nadzieję, że zabrali ją na wytrzeźwiałkę i wystawili zaiste wysoki rachunek.

Kurwa jej mać.

Pingwin stary, niech siedzi, babsko zrobiło awanturę od samego początku, pijane w dodatku, to choćby w ciąży była, nie ustąpiłbym miejsca. Podobnie zresztą jak reszta pasażerów.

Share This:

No Comments

Leave a Comment