Po kiego mi związek…?

Znów dyskusja na ten temat.
Argumenty za? Trzymanie się za rączki, przytulaski, buziaczki, seksik. Hmm… seks mnie jakoś nie pociąga, bez buziaczków też bym przeżył, trzymanie się za rączki jest fajne, ale też do przeżycia, przytulać się w sumie można tak czy siak.

Ale relacji spieprzonych przez związek nie da się odbudować.

A potem, już w domu na sraczu, przyszło olśnienie. To, jak będzie wyglądać nasz związek zależy tylko od tego, jak się na niego umówimy. To nasz związek, nasze ustalenia, nasze zasady. Nie chcemy seksu (albo poczekamy – jeden pies), nie chodzimy za rękę, nie widzimy się codziennie, nie zmieniamy nic, poza tym, że WIEMY, ŻE TY JESTEŚ MOJA, A JA JESTEM TWÓJ.

…i będziemy razem wywalać gnój…

No, w sumie mogłoby to działać.

Ale ja się i tak nie nadaję.

Umrzyjcie.

Share This:

No Comments

Leave a Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.