Podróże do sąsiednich rzeczywistości

Ostatnio chciałem sobie obejrzeć Byzucha. Pierwsza próba zakończyła się po jakichś trzech minutach. Włączyłem zaś Czarnego łabędzia. Postanowiłem „zaliczyć” ten film. Ktoś tam się nim zachwycał, coś tam o nim słyszałem – okej, obejrzę, usunę z dysku. Po raz kolejny okazało się, że żeby coś dobrze ocenić, trzeba doświadczyć tego samemu.

Czarny ŁabądekPrzed seansem Czarny łabędź jawił mi się jako propozycja dla pedziów, miękkich kluhuff, pedoartystów i amatorów baletu. Tymczasem otrzymałem mocne kino, uderzające w głowę niczym obuchem. Zdziwienie było duże, ocena jeszcze wyższa.
Jest to historia baletnicy, ubiegającej się o angaż no nowej aranżacji Jeziora Łabędziego Piotra Czajkowskiego (Swoją drogą zawsze chciałem to zobaczyć – mimo, że balet uważam za coś nudnego. Wiecie, ta muzyka…). Bohaterka skupia się wyłącznie na swoim marzeniu, i jak standardowa baletnica je NIC, trenuje W CHUJ, generalnie nie oszczędza się i nie dba o siebie. Najważniejszy jest trening i angaż. Dostaje go w końcu.
W aranżacji owej mają się pojawić dwie odsłony Księżniczki Łabędzi – Biały i Czarny Łabędź. O ile bohaterka (Nina – grana przez genialną Natalie Portman) jest perfekcyjna w roli białego ptaka, o tyle brakuje jej „pazura”, by zatańczyć uwodzicielską, by nie powiedzieć „ostrą” siostrę bliźniaczkę. W międzyczasie zapoznaje się bliżej z koleżanką z grupy, prowokującą Lily (nie mniej genialna Mila Kunis). A ta jest jakby katalizatorem obsesji, coraz bardziej ogarniającą Ninę. Obsesji, która zmienia sposób postrzegania rzeczywistości. I rzeczywistości tej doda nowych, przerażających kształtów…

Wczoraj próbowałem obejrzeć Byzucha raz jeszcze. Odpadłem po dwudziestu minutach. Naprawdę, NAPRAWDĘ, muszę być nastawiony na oglądanie Ślunzakuff i Szfabuff… ale obejrzę.
Dziś nawet nie próbowałem. Od razu włączyłem Sucker Punch…Sucker Punch Nastawiłem się na odmóżdżającą historyjkę z cyckami w roli głównej. Jakże się pomyliłem… ale broń Boże nie rozczarowałem!
Matka głównej bohaterki umiera. Ojczym chce zrobić coś złego jej (bohaterce, nie matce) i jej młodszej siostrze. W przypływie emocji dziewczyna zamiast ojczyma zabija siostrę. Przebrzydły staruch zawozi nastolatkę do wariatkowa, gdzie płaci za lobotomię. I tu się zaczyna…
Dziewczyna tworzy w głowie swój własny świat, w którym pojawiają się wszystkie postacie z psychiatryka. W tym nowym świecie musi zdobyć przedmioty, które pozwolą jej na ucieczkę w świecie prawdziwym. Ale, by zdobyć te przedmioty, jej alter ego z wymyślonego świata musi stworzyć kolejny świat, w którym… uff. Brzmi jak Incepcja? Może troszkę. To co prawda film nie takich lotów jak dzieło Nolana, ale trzyma w napięciu, indukuje sympatie i antypatie, no i cieszy oko bardzo dobrymi efektami specjalnymi. Cycków jakby niewiele… ale fabuła wynagrodziła mi to. Tak, wbrew pewnej recenzji na filmwebie ten film ma fabułę, i to wcale nie płytką jak talerz śniadaniowy!

Share This:

No Comments

Leave a Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.