Poświęcenie przestaje nim być, gdy naprawdę czegoś pragniesz.

W tym wypadku mówimy o pomocy bezbronnym stworzeniom. Posiadanie jednego czworonoga to nie lada wyzwanie i odpowiedzialność. Coś o tym wiem. Posiadanie zaś pięciu musi nieźle dawać w kość. Zwłaszcza, jeśli są… głuche. Odpada wołanie psów, obserwowanie reakcji na pieszczotliwy ton, i radość z nich. Wiele aspektów relacji człowiek-pies zostaje pominięte. A jednak Mac Adams adoptował głuche psy. Co więcej, twierdzi, że nie odczuwa ich niepełnosprawności. Ja jestem zdania, że to nie jego wielka odporność na trudne warunki, a uczucie, którym obdarzył te zwierzaki, chęć uratowania ich przed śmiercią, eufemistycznie nazwaną w artykule „eutanazją”, oraz bezwarunkowa miłość, którą emanują psy. Po raz kolejny widzę, że nie tylko pies jest najlepszym przyjacielem człowieka – człowiek może być najlepszym przyjacielem psa. Wbrew przeciwnościom nie tyle radzą sobie, co po prostu żyją razem, nie odczuwając ich. No, może minimalnie. Jak to mówią, nie ma róży bez kolców. Ale dla prawdziwej przyjaźni bez wahania łapiemy nawet za drut kolczasty 🙂

Share This:

2 komentarze

Leave a Comment