Powiew starości i piwa z kości

Miałem dziś dość poważne problemy z motywacją do nauki. Wczoraj spałem w ciągu dnia, co spowodowało siedzenie do późna przy komputerze i pójście spać prawie nad ranem, skutkiem czego wstałem dziś dość późno. Nie lubię tak. Zawsze jak wstanę później niż o 7-8, jestem rozbity i nie mogę sobie miejsca znaleźć, o zastanawianiu się nad tym „w co ręce włożyć” nie ma co wspominać, bo się nad tym po prostu nie zastanawiam…

W końcu udało mi się zmobilizować i ruszyłem podręcznik do WPF… w zasadzie to podręcznik z WPROWADZENIEM do WPF, bo w tej materii jestem totalnym noobem, ale na wszystko przyjdzie pora. Jak na lody Koral.

Po dłuższym czasie czytania książeczki, ćwiczenia przeczytanych cudów w Visualu, robieniu zadanek zadanych przez autorkę i załamywaniu rąk nad własną beznadziejnością stwierdziłem, że czas na przerwę. Że pograłbym sobie. Tylko w co? Wieśka wywaliłem, żeby mnie nie kusił, bo na razie mam sporo rzeczy do nauki, a Geralt wciąga na długie godziny. Sim City zaczyna się robić przynudnawe. Na Lola też nie mam w tej chwili ochoty. A może by tak…

Włączyłem GoGa i Steama celem sprawdzenia ceny starej, bardzo klimatycznej, mroczno-śmiesznej gry… no, i tak już wiadomo, bo rzuciłem zdjęcie. Abe’s Exoddus. Gra mojego dzieciństwa, rąbałem w to z wypiekami na policzkach, płakałem, gdy komputer się wieszał albo gra wychodziła do pulpitu. Miałem ciary na plecach za każdym razem, gdy zmieniał się ekran gry. Nie wolno było być pewnym bezpieczeństwa przy przechodzeniu przez krawędź ekranu. Nigdy.

Na GOGu gierka wyniosłaby mnie ponad dwie dyszki. Niby niewiele, ale za tyle można kupić żarcia na tydzień. Przy odpowiedniej optymalizacji – na dwa. A ile chciał monetożerny Steam?

Z takiej promocji żal było nie skorzystać. No więc ruszyłem do Necrum ratować kości przodków, odciągać pobratymców od piwa z owych kości robionego, czarować Sligów (Sligi…?) i… pierdzieć.

Ale pograłem już sobie i siadam dalej do nauki. Tylko skrobnę jeszcze kilka słów dla Was.

Ktoś może powiedzieć, że taki maniak książek jak ja mógł w przerwie poczytać książeczkę. Niby tak. Ale są dwa ale:

  1. W przerwie od czytania książki czytać książkę, naprawdę…?
  2. Aktualnie czytam „Zapiski starego świntucha” Charlesa Bukowskiego, i… to jest cholernie męcząca lektura. Wiem już na kim wzorował się Mroziński pisząc Razzmatazz…

Padło więc na giercowanie. No i dobrze, bo pograłem, odpocząłem, i jadę dalej. Żegnam ozięble.

Tego Bukowskiego to chyba nie zmęczę i puszczę go na Allegro. Niby nie jest aż tak słabe jak „Chata”, ale nawet nie chce mi się tego oceniać…
Zdjęcie Abe’a podpieprzyłem z adresu: https://r.mprd.se/fup/up/52605-Oddworld_-_Abe%27s_Exoddus_(E)_(Disc_1)-1.jpg
Ten podręcznik, o którym smęciłem to „Wprowadzenie do WPF” autorstwa Anny Kempy, wydany przez Helion.

Share This:

No Comments

Leave a Comment