Precz z arabusami

Chyba jednak coś napiszę.
Generalnie nie chce mi się już wypowiadać na temat „uchodźców”, co to nie mają gdzie ajfona naładować, bo islamofobia. Nie chce mi się, bo niemal wszędzie gdzie toczy się ta, na wyrost nazwana, dyskusja, obozy są dwa: skrajni zwolennicy sprowadzenia do Polski tej hołoty, i skrajni potencjalni mordercy każdego osobnika o nieco ciemniejszej karnacji, mogącego wszak być potencjalnym nosicielem pasa szahida.

Oczywiście, nie ma podziału na czarne-białe. Nie każdy przecież imigrant ze wschodu jest zły. Niektórzy przecież chcą pracować, chcą zapewnić swoim rodzinom byt, chcą, i próbują się dostosować. Biorąc na warsztat popularne powiedzonko: „kupując kebaba osiedlasz Araba” – TAK WŁAŚNIE. Kebabowcy prowadzą działalność, żeby móc się tu osiedlić. Kupując tego kebaba dajemy im zarobić, pozwalamy mieszkać, płacić rachunki, utrzymywać rodziny, ODDAWAĆ DANINĘ NASZEMU KOCHANEMU KRAJOWI. Tak, do chuja ciężkiego, skoro ten jebany śmierdzący brudas założył firmę w Umiłowanej w Bogu Matce Polsce, to tu będzie płacił podatki. Chyba, że jest filią większego konsorcjum, ale nigdzie nie widziałem sieciowego kebaba. Mogę się mylić – jeśli tak, poprawcie mnie. Dopóki tego nie zrobicie, oficjalnie kebaby płacą w Polsce.
I na powyższe się zgadzam, powyższe popieram i nawet pochwalam.

Ale głupi jest ten, kto uważa, że to bydło, które ma do nas przyjechać, wzbogaci naszą kulturę. Że winni im coś jesteśmy. Ba, że to dobry uczynek! Gówno tam. Czy dobrym uczynkiem jest zaproszenie rannego mordercy do domu, żeby opatrzyć mu rany, ale narazić rodzinę na niebezpieczeństwo? Nie? Bo w wielkiej skali tym jest właśnie ściąganie tu „uchodźców”. Pomijając w ogóle fakt, że mamy kogo ściągać, czyli Polaków ze wschodu dalszego czy bliższego, czy chociażby Tatarów z Krymu – tak bliskich nam historycznie i kulturowo.
Pozwalanie na osiedlenie się tutaj Arabom to stwarzanie potężnego zagrożenia we własnym domu! W Wigilię Bożego Narodzenia zostawiamy jedno nakrycie dla wędrowca, ale ma to wymiar jedynie tradycyjny – kto o zdrowych zmysłach w obecnych czasach zaprosi wieczorem obcego człowieka do domu, w którym znajduje się cała jego rodzina? Tu nie chodzi o skurwienie jakieś, egoizm, czy brak empatii, tylko o troskę o najbliższych. Ba, to właśnie jest wyraz empatii!

Rozpisałem się, a wszystko dlatego, że na fejzbuku zobaczyłem komentarz pod wpisem Stuhra Młodszego:

„Jak krótką mamy pamięć. Jeszcze niedawno sami chcieliśmy uciekać z kraju gdzie była bieda a w kolejkach ludzie się tratowali, zachowywali tak, że chciałabym zapomnieć. Nawet dziś wstydzę się za swoich Rodaków którzy pracują za granicą i nie przynoszą nam zaszczytu ich zachowania.”

Ja się pytam, jak wiele razy musiał kombajn przejechać po mózgu osoby, która to napisała. Polacy za granicę jadą do pracy przede wszystkim. Owszem, zdarzają się jednostki, które biorą socjal, mieszkanie, i nie robią nic, ssąc Wyspiarzy jak osesek cyca. I owszem, mówi się o Polakach, którzy robią rozróby itepe. Ale tak naprawdę – kto nie robi? I jaki jest tego odsetek? Generalnie o Polakach za granicą mówi się, że zrobią dobrze, szybko i tanio. Tak tanio, jak nie zrobi miejscowy, tak dobrze, jak nie zrobi miejscowy, i tak szybko, jak… I dlatego się Polaków nienawidzi.
Jakiś czas temu czytałem o napisach na murach w Norwegii. „Śmierć Polakom” czy jakoś tak. Że zabierają pracę. Noo, można się wkurzyć. Wkurwiające jest, jak do nas przyjeżdżają Ukraińcy i pracują za 5 zł za godzinę. Ale nie mają solidności Polaków. I jak coś spierdolą, to wielkie „OOOOOOooooooo….”. Za to słyszałem od kolegi ze studiów, który jeździł co roku do pracy w Norwegii, że Norwegowie pracować nie potrafią. Są leniwi. I do tego polaczkowaci jak rasowi Polacy – sami nie zrobią, a jak zrobi Polak, to krzyk, że pracę zabiera. Weźcie się do roboty. I tyle.
A w Polsce ktoś się sra, że Turas kebaba smaży i pracę Polakowi zabiera? Nie słyszałem. Jak chcę rybę, jadę nad morze, jak mam kaca, to czizburgiera, a jak mam ochotę na kebsa, to idę do Turka. Proste. I Takich Turków można porównywać z Polakami za granicą, a nie bydło, które zamiast być wdzięcznym za możliwość osiedlenia się w cywilizowanym i w miarę spokojnym świecie, rozpierdala ten świat, żeby było jak w domu.

Nawet polscy muzułmanie nie chcą tu tych oszołomów. Nie mają możliwości lokalowych, to raz, a dwa, sprowadzają tych, którzy naprawdę potrzebują pomocy. I którzy nie zrobią nam z kraju Zatoki Perskiej.

Jestem bardzo tolerancyjnym człowiekiem. Nie obchodzi mnie kto w co wierzy, kto się z kim rucha, kto co lubi. Dopóki nie ładujesz się, człowieku, z butami do cudzego życia, bez zaproszenia, żyj sobie jak chcesz.
Wolność twojej pięści musi być ograniczona bliskością mojego nosa. Jeśli go dotkniesz, rozkwaszę ci twój.
Amen.

PS. Jebać ciapatych.

Share This:

No Comments

Leave a Comment