Promienie X

Od zawsze mam problemy z zębami. Nie pamiętam już nawet ile i które miałem leczone kanałowo, gdzie mam plomby. Wiem tylko to, że nie mam prawej górnej szóstki, w żargonie określanej jako ząb „jeden-sześć”, a na „dwa-jeden” mam nakładkę z czegoś tam, ponieważ ząb ten w większej części straciłem na siłowni. Nie pytajcie…
Od czasu pewnego chadzam do Kliniki na Szerokiej (swoją drogą polecam serdecznie – to, co miałem zrobione tam, już nigdy się nie zepsuło), i Pani Alicja ma sporo do roboty z moimi zębiskami. Ale ostatnio sprezentowałem jej niezłą zagwozdkę.
Mianowicie na dziąśle urósł mi bąbel. Nie ostrzegałem wrażliwych? Hehe, za późno! Bąbel, taki wkurwiający straszliwie. Gniotłem go językiem, aż zniknął, ale następnego dnia pojawił się znów. I tak przez kilka dni. Miałem już umówioną wizytę, więc stwierdziłem, że nie będę leciał jakby mnie gwałcili. Pomyślałem jednak, że jak już pójdę na wizytę, to bąbel zniknie. I tak też się stało.
Na szczęście byłem w rękach specjalistów. Pozostałości bąbla zostały odnalezione, można więc było przystąpić do badania problemu. Zdjęcie wykazało, że ząb ten był już leczony kanałowo, i prawdopodobnie pozostałości bakterii (tak, to się czasem zdarza, i nie jest wynikiem błędu lekarskiego!) brużdżą mi i stąd ta ropa. Ten bąbel w sensie.
Jednak w kanałach wszystko cacy.
Pozostały dwie opcje. Albo, jako że to martwy ząb, pękł korzeń czy inne coś, i stąd ropa, albo mam gdzieś dodatkowy, schowany (co się czasem zdarza) kanał, którego wypadałoby poszukać. No to szukamy.
Było wiercenie, było patrzenie, było szukanie. No i nic. Bąbla już co prawda nie miałem, ale lepiej znaleźć przyczynę. A skoro przyczyna dla oczu specjalistów pozostała ukrytą, dostałem skierowanie na tomograf. TAK, TOMOGRAF.
To było straszliwie klaustrofobiczne doświadczenie.

zzz

To oczywiście nie ja, ale stałem dokładnie tak samo. Musiałem stać totalnie nieruchomo, trzymając łapkami to pod spodem, opierając podbródek na tym pod brodą i trzymając w pysku waciki, gdy ten radar kręcił się i buczał dokoła mojej głowy. Klaustrofobia – nie masz ograniczonej przestrzeni, ale MUSISZ BYĆ NIERUCHOMYM POSĄGIEM, gdy coś dziwnego obraca się wokół.
Uff.

Pani Doktor dziś stwierdziła, że na zdjęciu/modelu z tomografu nic nie widać. W sensie wszystko jest ok. I że prawdopodobnie to była jednorazowa przygoda z nacięciem dziąsła, wpuszczeniem tam bakterii, które się rozdęły. Świetnie. Przynajmniej wiem, że nie mam tam raka.

A teraz siedzę i oglądam zdjęcia i model. I jest to trochę… creepy…

MINI

MINI

Chyba, za radą Pietra, naćpam się i wtedy będę na to patrzył…

Share This:

No Comments

Leave a Comment