Rapapara

Rapapara

Przed chwilą wróciłem z piciowania z matematykami. Oczywiście nie obyło się bez dziwnych rozmów (dziękuję, Asiu), oraz dziwnych piosenek (otóż Woźniak, jakżeby). Między innymi wypłynęło „Rapapara”, z „tym chujowym fragmentem po 2:30”. Ja na to, no a jak, że ten fragment właśnie najbliższy jest memu sercu. I rozumowi. I wszelkiemu innemu czemuś mojemu.

Wbrew pozorom (rapapara rapapara – miała ryja jak kopara) jest to piosenka o… tolerancji? Akceptacji. Akceptacji wad, ułomności, inności. Akceptacji faktu, że każdy, nawet z ryjem jak kopara, może wpłynąć na nasz los, bardzo pozytywnie. Nie zamykajmy się więc na osoby o aparycji szczotki klozetowej, bo właśnie one mogą nam trzymać kłaki nad klopem, gdy będziemy rzygać.

Swoją drogą – pozdrowienia dla obrzygańca Krystka XD

Share This:

No Comments

Leave a Comment