Rok 1984

Rok 1984 Za dużo tu nie napiszę o powieści Orwella. Początki były trudne, czytanie tego męczyło mnie. Ot, znałem ogólny zarys tego, co się tam dzieje. Inna wersja totalitaryzmu, fragmenty były przerabiane na lekcjach. Później zaczęło się… robić ciekawie. Pojawiła się nadzieja na to, że system uda się obalić. Nadzieja na to, że jakaś nadzieja istnieje. Potem zaś…

…czytając część trzecią w tramwaju czułem, jak krew ścina mi się w przedramionach. I to nie jest hiperbola. Naprawdę byłem przerażony tym, co czytam. Co prawda O’Briena odkryłem na długo przed tym, jak sam się odkrył, ale ideologia, przekonanie o jej słuszności i, co najgorsze, jasne przedstawienie celu utrzymywania władzy wprawiły mnie w osłupienie.

Nie ma żadnej nadziei.

Najgorsze w tym wszystkim nie jest to, że WSZYSTKO, co opisał Orwell nie jest niemożliwe. Co więcej, jest bardzo prawdopodobne.
Najgorsze jest to, że skoro ktoś taki jak Orwell wymyślił to wszystko, to co mogą zrobić prawdziwie źli ludzie…?

Share This:

No Comments

Leave a Comment