Rozkmina nad kręceniem głową

Tak sobie myślałem przechodząc (to ważne!) przez jezdnię, że Mamusia, gdy byłem mały, uczyła mnie jak należy się rozglądać przed/podczas przechodzenia (to dlatego tamto było ważne!) przez jezdnię.

Najpierw w lewo, potem w prawo, potem jeszcze raz w lewo, i podczas przechodzenia w prawo.

No, może Mamusia nie używała słowa „podczas”, bo gówniarz mógł go jeszcze nie rozumieć sens jednak jest.
Zapamiętać kolejność… lewo, prawo, lewo…i potem lewo?

Kuźwa, trzeba było najpierw wbić mi do głowy, że w Polsce jest ruch prawostronny, i kolejność odwracania łba zależna jest właśnie od tego ruchu. I na środku jezdni patrz się, gówniarzu, w prawo, bo wchodzisz na pas, po którym z twojej prawej będzie coś jechać!

Moja rozkmina na dziś: Pierwsze spojrzenie w lewo można sobie całkowicie odpuścić.
Dlaczego?
I tak przed wejściem na jezdnię patrzysz w lewo – oszczędzasz jeden niepotrzebny skręt szyi.
Tadam.

Możecie mi podziękować za ułatwienie Wam życia.

Teraz idę coś wszamać, a potem będę lepił pingwina.
Tak, pomyślałem, że chcecie wiedzieć.
I pewnie chcecie wiedzieć też to, że przed chwilą zrobiłem kupę, i na klopie skończyłem czytać Resortowe dzieci. Coś tam o nich potem napiszę.

Share This:

No Comments

Leave a Comment