Rzecz o konstrukcji związków.

Dziewczyna po zakończeniu toksycznego związku. Powoli wychodzi z tego psychicznego syfu. Pisze, że ma na oku jakiegoś „znajomego”. Ale to ciągle „znajomy”…
„…i muszę dać mu się wyszaleć i postarać nie zrazić do siebie. Wiem, że mężczyźni wolą mądre kobiety, a więc muszę się bardzo starać, żeby któremuś zaimponować”

„…co do imponowania to facet ma swoje ego i m. in. dlatego chce być najlepszy dla swojej kobiety. Na kobietach np. ciąży, że muszą umieć gotować, być gospodyniami domu. A facet chce mieć ładną kobietę żeby inni mu zazdrościli i mądrą, aby miała coś do powiedzenia i żeby mógł być z niej dumny.”

…no minęła dość długa chwila, zanim doszedłem do siebie po przeczytaniu tego…

IMHO zdrowy, normalny związek nie może polegać na zależnościach, uzależnieniach wręcz. Zaimponować, zrazić…albo komuś odpowiada Twój charakter, albo nie. Są ludzie, którzy są wspaniali, wręcz do rany przyłóż, a często robią coś głupiego. I odwrotnie, skurwysyny czasem mają przebłyski ludzkich uczuć. Albo to nam odpowiada, i się z nimi zadajemy, albo nie, i…nie. A jeśli chodzi o miłość, to ona się pojawia niezależnie. Taka wzbudzona „staraniem się” jest według mnie sztuczna…bo facet, żeby zdobyć kobietę nagle się zmienia, daje kwiaty, zabiera do kina, jest nie-sobą. Jak już ją zdobędzie, to cały czas musi być nie-sobą, ale po pewnym czasie zaczyna mu to ciążyć. I zrzuca maskę, płaszcz i staje przed ukochaną nagi w swojej prawdziwej postaci. I wtedy zaczyna się sajgon. „Myślałam, że jesteś inny”, „nie starasz się”, itp. A przecież, gdyby pokochała go za jego prawdziwe „JA”, nie byłoby tych rozczarowań. Kocha go po prostu, takiego jaki jest, z zaletami, wadami, jego mordą, pierdami i odpałami, kwiatki są miłym dodatkiem do „Tego Mojego Wspaniałego Ćwoka”. Oczywiście działa to w obie strony. kiedy kobieta wpasowała się w ideał faceta, a jak już zaczęli być parą zmieniła się w straszne babsko. Na pytanie, dlaczego kiedyś lubiła chodzić ze mną na spacery, a teraz woli leżeć przed telewizorem, odpowiedziała, że „wtedy nie byliśmy jeszcze parą”.

A to, że kobieta ma być ładna, mądra, umieć gotować…przecież to średniowiecze! Dumny z kobiety?! A co ona, pies, który nauczył się sztuczki? Synek, który dostał świadectwo z paskiem? Osiągnięcie w pracy, dzieło życia? Albo kochasz i bierzesz z całym dobrodziejstwem inwentarza, albo przypinasz sobie ozdobę. Kobieta jako dobry garnitur…chore.

Ego faceta…? Ja nie mam czegoś takiego, więc może dlatego jest dla mnie dziwne istnienie czegoś takiego. Ale wydaje mi się, że bycie jak najlepszym dla swojej kobiety nie może być wypadkową ego, tylko dzieje się po prostu. Kocham Cię, i chcę żebyś była szczęśliwa. Proste i nieskomplikowane.

Och, tak, pewnie stwierdzicie, że jestem nieżyciowy, i dlatego nie mam dziewczyny. To drugie jest nieco bardziej skomplikowane, a nieżyciowość pewnie wynika z mojego pewnego „idealizmu”…być może, być może.

Choć prawdopodobnie jestem dla Was niedojrzały i nieprzystosowany do tego strasznego życia, to i tak wygram, wyjdzie na moje i będę szczęśliwy. Może za 50 lat, ale kiedyś na pewno…

Share This:

3 komentarze

  • Rudzielec Listopad 20, 2012 at 12:17 pm

    Jak to, nie masz dziewczyny? 🙁

    Reply
  • Ania Listopad 25, 2012 at 2:25 pm

    Będziesz szczęśliwy 🙂

    Reply
  • przecietnykoles Grudzień 22, 2012 at 1:13 pm

    Związki…do tego trzeba mieć po prostu szczęście. Chociaż czasem trzeba mieć i przysłowiowe „jaja”, by zawalczyć. Zawsze pozostaje jednak pytanie: czy wgl warto?
    Ale tak jak pisałeś: wyjdzie na twoje. Kiedyś usłyszałem coś w tym stylu: „Zawsze na końcu jest dobrze. A jak nie jest dobrze, to znaczy, że to jeszcze nie koniec.”
    pozdro

    Reply

Leave a Comment