Sen again

I znów mi się śniłaś. Tak, Ty. I znów był to miły sen. Nie, żaden erotyczny. Znów, podobny do tego niedawnego. Siedzieliśmy we dwoje, przytuleni. Ale tym razem było nieco inaczej…

…jak kiedyś, siedzieliśmy nad morzem. Ty i ja. Obok siedział ktoś z gitarą. Grał i śpiewał. Ale we śnie to było tylko tło. Ty byłaś najważniejsza. Tylko Ty się liczyłaś. Ty, i bliskość Ciebie. Siedzieliśmy na zimnym piasku. Ty przede mną. Było Ci zimno, bardzo zimno, nawet „w moich ramionach”, o czym dowiedziałem się kilka miesięcy później, na jawie i w prawdziwym życiu. Ale we śnie jeszcze tego nie wiedziałem. Siedzieliśmy. Ty, okryta moją bluzą. Albo kurtką. Nieważne. Wtulona we mnie. Łapczywie, niemal despotycznie okrywająca się moimi ramionami. Z dłońmi w moich rękawach. Z głową na moim obojczyku. Z moimi ustami w swoich bladozłotych włosach. Ze mną, najszczęśliwszym na świecie filarem za Twoimi plecami. O mało co powiedziałbym Ci wtedy coś do ucha…na jawie. Ale we śnie nie chciałem nic mówić.

Tak było naprawdę.
Tak było we śnie.
Pozostało tylko wspomnienie…
Wspomnienie najpiękniejszego przeżycia, czy najpiękniejszego snu…?

Share This:

2 komentarze

  • Ja Grudzień 28, 2012 at 2:57 am

    Tak było naprawdę. Tamtej nocy (latem!) było naprawdę, naprawdę zimno… Nawet „w Twoich ramionach”, wciąż zimno, ale i wygodnie, aż prawie zasypiałam.
    Niesamowite, że Ci się to teraz przyśniło…
    PS. A co jest aktualnie na Twojej tapecie?

    Reply
    • takisobiekoles Grudzień 28, 2012 at 3:36 am

      co…kto…hmm…nie wiem, jak opisać…

      Niesamowite? Dziwne raczej…

      …to wszystko jakieś takie dziwne…

      Reply

Leave a Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.