Silnymi w wierze być

Wiara

Obraża to moje uczucia religijne. A co w przypadku, kiedy obrzędy religijne mogą oburzać ateistę, albo osobę innego wyznania? Jeśli nikt nikogo nie bije, nie morduje, nie niewoli, nie molestuje, to w czym problem? Dlaczego spora rzesza katolików narzuca innym swoją wiarę, a każdego „niewiernego” odrzuca, opluwa, miesza z błotem? Dlaczego wielu muzułmanów pod groźbą śmierci nawołuje do „nawrócenia na jedyną słuszną i prawdziwą wiarę”? Skoro rozwiązywać trzeba to siłowo, to znaczy, że wyznanie to nie jest na tyle silne, by zyskać wyznawców za pomocą zwykłej prezentacji swoich reguł. Czyli, że nie jest warte, by za nie ginąć, męczyć się dla niego. I inne takie.

Dlaczego metal to muzyka Szatana? Bo jest zbyt ciężka jak na delikatne uszy chrześcijan? Nie wpasowuje się w rytm kościelnej muzyki? Przecież Szatan nie ma szans z Bogiem, więc w czym, do chuja, problem?

I wreszcie, jeśli nie chodzę do kościoła, to jestem złym człowiekiem. Morduję, gwałcę, nie szanuję starszych, kradnę, molestuję, palę, niszczę, odmawiam pomocy. Tak właśnie.

I, żeby było śmieszniej, jestem wierzący.

Share This:

3 komentarze

  • małe a. Marzec 30, 2013 at 12:16 am

    Tak nawiązując do narzucających wiarę i innych tego typu siłowych rozwiązań przypominam, że:
    Grzech jest wtedy, gdy świadomie i dobrowolnie łamiesz przykazania.
    Przykazania są zaś dość proste, w sumie aż hmm jedno podwójne? Zawarte w jednym zdaniu złożonym.

    Nooo… chyba że liczymy jeszcze te przykazania od ludzi, w sensie typu kościelnego, ale to inna sprawa. Rzekłabym wręcz, że co kto lubi. A Ty chyba bardziej patrzysz na te, a o nich się nie wypowiadam, bo nie lubię bredniami niepotrzebnie zapychać sobie mózg. Dzięki temu mój świat jest pod tym względem łatwiejszy i mogę spokojnie hymkać. Hym

    Reply
  • mariorneko Marzec 30, 2013 at 9:23 am

    kwestie wiary tą grząski grunt i zarazem temat rzeka. ile osób – tyle opinii.

    wczoraj widziałam fragment audiobookowej wersji rachunku sumienia w tv. obawiam się, że po zrobieniu takowego w całości, nie wyszłabym z konfesjonału przez dobrych kilkanaście godzin…

    a to, że ktoś uważa jakąś muzykę za „muzykę szatana”, i w ogóle wszystkie „akcje” wypisane w poście – wszystko to jest osądem ludzi. jeśli miałabym powiedzieć czy jestem wierząca w odniesieniu do instytucji kościoła (bo religia, którą opisujesz do tego się sprowadza) kierowanej przez ludzi zdecydowanie mówię nie. i tak, chociażbym pomagała innym, była wcieleniem aniołka, to już na starcie jestem spalona, bo nie wierzę i nie czuję takiej wewnętrznej potrzeby (bo narzucane mi jest, notorycznie i może również to mnie w pewien sposób zniechęca). nic a nic.

    spłonę, kurna, spłonę.

    Reply
  • takisobiekoles Marzec 30, 2013 at 10:07 am

    To wszystko tyczy się ludzi. Każda religia, każdy system religijny to wymysł / twór ludzi. Twór, który początkowo miał tworzyć wspólnotę, a później stał się narzędziem władzy. A kiedy ktoś nagle chce coś zmienić, staje się wrogiem numer jeden. Marcin Luter. Papież Franciszek.

    Poniżej ksiądz (pastor?) wypowiadający się o piekle jako wymyśle kościoła w celu utrzymania większej kontroli:

    Reply

Leave a Comment