Skąd wiedzieć ma, że ją kochasz?

Tego filmu nie obejrzałbym tylko przez swoją wrodzoną upartość. Bliska przyjaciółka namawiała mnie na seans, ale ja przez długi czas skutecznie się opierałem. Bo to dziecinne, że, zgodnie z tym, jak mi tę bajkę reklamowała, zbyt pozytywne jak dla mnie (w tamtym czasie byłem bardzo mroczny i depresyjny). Zbyt kolorowe. Bo… nie.

W końcu udało jej się mnie namówić. Ona pożałowała. Przez chwilę. Ja nie. Bo „Zaczarowana” to piękna bajka o miłości. Konwencja może nieco infantylna, historia niezbyt skomplikowana, ale przecież właśnie dzięki temu jest to film dla wszystkich. Dzieci nie będą mieć problemów ze zrozumieniem… „mechanizmów miłosnych”, a dorośli będą się po prostu dobrze i lekko bawić.

Dlaczego moja przyjaciółka pożałowała, że jednak namówiła mnie na „Zaczarowaną”? Bo okazało się, że oboje mieliśmy rację. Ona, że to film do granic naładowany pozytywną energią. A ja, że tej pozytywności może być dla mnie za dużo.

Bo za dużo było we mnie żalu i tęsknoty. Najzwyczajniej w świecie się popłakałem. Ale nie ze smutku. Z… nie wiem jak to nazwać. Posłuchajcie piosenki, która wzbudziła u mnie potok łez, i sami się domyślicie:

Skąd wiedzieć ma, że kochasz?
Że twoją jest i już?

Skąd wiedzieć ma, że ją kochasz?

Jak wyznać jej że ją kochasz?
Skąd wiedzieć ma, że ty właśnie, właśnie, że ją kochasz?
Skąd wiedzieć ma, że ją kochasz?
Jak wyznać jej, że ją kochasz?
Skąd wiedzieć ma, że ty właśnie, właśnie, że ją kochasz?

A to, a to, a to nie takie znowu proste.
Musisz to mówić jej przez prawie cały dzień.
Skąd wiedzieć ma, że kochasz?
I to, że ja mam go?

Czy może pisze na karteczkach to, że cię w pamięci ma?
Wyśle żółte kwiaty w szary, smutny dzień.
Heeej!
Albo też całkiem inaczej zrobi, by zdobyć cię.
Stąd właśnie wiesz, stad właśnie wiesz!
Że to on…

Co dzień ty jej to pokazać,
I niczym ty się nie zrażać!

Na żaden kłopot nie zważaj!
Pokaż, że ją kochasz!

Każdy chciałby żyć na pewno długo i szczęśliwie.
Każdy poznać chciałby, czym prawdziwa miłość jest!
Skąd wiedzieć masz, czy kocha?
Skąd wiedzieć, że to on?

On może zabrać na tańce, żeby blisko ciebie być.
I melodię dać wybraną z innych stu, uuu.

Z myślą uczyni, co zechce.
Serce niech podpowie mu!
Stąd właśnie wiesz,
Stąd właśnie wiesz

Że to on…
Że to on…

Stąd właśnie wiesz, że kocha!
Stąd właśnie wiesz, to on!

Ubrania będzie starał się w kolorze nosić oczu twych.
I urządzi piknik, czyż nie piękne to?
Oooch!
Odda ci serce na zawsze,
Dzięki temu poznasz go!

Stąd właśnie wiesz…
Stąd właśnie wiesz…
Stąd właśnie wiesz…
Stąd właśnie wiesz…
Stąd właśnie wiesz…
Stąd właśnie wiesz, że to on…

Skąd wiedzieć ma, że ją kochasz?
Stąd właśnie wie, że ją kochasz.

Stąd właśnie wiesz,
Stąd właśnie wiesz, że to on!

A potem cała reszta. Wspólne spędzanie czasu. Poszukiwania „miłości jej życia”. Wreszcie bal.

I po balu, po chwilach grozy, w oczekiwaniu na kulminacyjny moment, kolejne łzy wycisnęło jedno, krótkie zdanie:

„A jednak to ty”

Od tamtej pory widziałem ten film jeszcze kilka razy. Wzbudzał we mnie mniej lub więcej emocji, ale wciąż mnie wzrusza. Bo miłość to piękna rzecz. Może mieć różną postać, może być niekoniecznie tym, czego się spodziewaliśmy, co sobie wyobrażaliśmy. Możemy przez całe życie szukać miłości, która ostatecznie okaże się być czymś innym.

Ale miłość zawsze poznamy, gdy stanie przed nami. Czasem potrzebujemy czasu, by dostrzec ją tam, gdzie przez wiele lat na nas czekała. Ale wiemy, że to ona.

Wiemy.

Ostatnio oglądałem „Zaczarowaną” z moją Ukochaną. Wzruszyłem się znów. I znów, jak to często od pewnego czasu bywa, wiele elementów odniosłem do naszego życia, naszej wspólnej historii. Przede wszystkim, oboje mogliśmy powiedzieć sobie: „A jednak to ty”.

Od ostatniego razu puszczam sobie fragmenty. Piosenki. I łzy. Cóż, taki jestem i tego nie zmienię. I chyba nawet nie chcę zmieniać. Próby zmian siebie nigdy nie przynosiły mi nic dobrego. Zostanę więc taki. Choćby dla Niej. Choćby dla siebie.

Chwilę przed rozpoczęciem piosenki o tym, „skąd wiedzieć ma, że ją kochasz”, między bohaterami wywiązał się krótki dialog, którego jeszcze krótszy fragment przytaczam:

– Życie nie jest takie proste.
– Ale może być proste.

Ja też kiedyś powiedziałem, że życie nie jest takie proste. A Ty odpowiedziałaś:

Jest proste, to ludzie je komplikują.

Wiem, że po tak długim czasie zarówno ta forma jak i ta treść niewiele znaczą, ale przepraszam. Przepraszam, że skomplikowałem to, co było proste.

Share This:

No Comments

Leave a Comment