Śmierć zwielokrotniona

Na skraju jutra Wszedł niedawno do kin taki film o wojnie z obcymi i pętli czasu. Kominek napisał nawet recenzję, która powiedziała mi (pięknym głosem), że to dobre kino sf bez szału jeśli chodzi o jakieś przemyślenia egzystencjalne. Tymczasem w moje łapki, dzięki uprzejmości pewnej Pani, wpadła książeczka…

Oczywiście akcja książki nie dzieje się w Ameryce. Ba, nawet autor ma azjatycko brzmiące personalia. Poza tym wydaje się wszystko jak w filmie (którego nie obejrzałem – jeszcze), ale, jak to w książce, mamy sporo okazji, by wejść w głowę głównego bohatera. Ten nie jest zbyt rozbudowany emocjonalnie, ot żołnierz, który z braku innych opcji poszedł do woja.
To nieprawda, prawdziwą motywację wyczytacie w książce.
Tak czy ptak, w końcu udaje mu się zapoznać z Legendą przez duże „W”. To spotkanie wygląda też inaczej niż w trailerze…
No i właśnie Rita staje się tu ośrodkiem zamieszania, powodem dylematów i łez wylewania. Nasz bohater musi stawić czoła nie tylko kosmitom i własnym słabościom, ale również marzeniom, które nagle zaczęły się spełniać…
Cóż, jak to mówią, bohaterowie zawsze są samotni…
…od siebie dodam, że muszą. Żeby nie mieć nic do stracenia.

Share This:

2 komentarze

  • wcisek Czerwiec 25, 2014 at 7:25 pm

    Akcja filmu też nie dzieje się w Ameryce, tylko w Europie. 😉 Warto obejrzeć, a książkę na pewno zamierzam przeczytać.

    Reply
    • takisobiekoles Czerwiec 26, 2014 at 1:31 am

      O Boshe, Ty żyjesz?!

      W sumie racja, gdzieś tam była mowa o Londynie, ale z rozpędu pojechałem z Ameryką… cóż. Ale bliżej Europie do USA, niż do Japonii 🙂

      Reply

Leave a Comment