Sobota ciąg dalszy, ostrość w nosie i film

Z planów wyszło zrobienie sobie żarcia. Ryż gotowany luzem – fajny bajer, ale znów nie udało mi się trafić z ilością. Czyli po prostu zrobiłem go za dużo. Do tego cała patelnia cebuli i pieczarek, z sosem pieczarkowym z paczki i sosem śmierci z buteleczki. Przy otwieraniu tej ostatniej kropelka nie większa od szpica igły chlapnęła mi na palec. Oczywiście mając świadomość mocy tego śmierciodajnego cuda błyskawicznie otworzyłem kran i, używając płynu do mycia naczyń, dokładnie ten palec umyłem.

Co się zaś tyczy samego papu, udało mi się część odłożyć na jutrzejszy obiad. Niech żyje silna wola!
W trakcie oglądania filmu, który włączyłem do jedzenia, nabrałem podejrzeń, że rąk po sosiku nie da się tak po prostu dokładnie umyć. Oprócz pieczenia warg, wynikającego po prostu z jedzenia, zapiekł mnie nos (tak, pocierałem go dłonią) i oko (takoż). Chuj, nie robota…

A co do filmu, to wybór padł na Snowpiercera.
ciapąg Od razu mówię – nie mogę się zgodzić z opiniami na plakacie. Film mnie, krótko mówiąc, zawiódł. No ale do rzeczy.
Mamy na tapecie walkę z globalnym ociepleniem. Geniusze techniki wypuszczają w powietrze jakiś syf, mający obniżyć temperaturę na Ziemi. Coś się nie udało, Ziemię zmroziło. Jedyne ludziska jakie ocaleli, jadą pociągiem dookoła świata i z powrotem.
W pociągu mamy dzielnicę biedoty i dzielnicę bogaczy. To, co mnie irytowało w składzie, to układ pomieszczeń. Żeby dojść do baru, trzeba przejść przez saunę (na przykład). No i nie wiadomo, gdzie oni spali. W wielu ujęciach wagony są dość wąskie, jak to wagony. W innych (bliżej początku filmu) biedaki mają pełno miejsca, a ich wagon jest jakby… wyższy od innych.
Skąd oni brali mięso…? Hodowali gdzieś coś? Tego też nie było widać. A powinni coś hodować, w końcu minęło 18 lat od katastrofy!
Szczera spowiedź głównego bohatera pod koniec jakoś mnie nie przekonała. Był tym złym, i nagle przeszedł duchową przemianę. Bo ktoś odciął sobie rękę, a za chwilę dostali batoniki. Moim zdaniem to zbyt duże uproszczenie tak skomplikowanego procesu w duszy człowieka. Oczywiście, fabuła traktuje o pociągu, nie o psychologii, opowiadana jest historia o ostatnim przyczółku ludzkości w postapokaliptycznym świecie chociaż ostatecznie okazuje się, że jest to preapokalipsa…

Obejrzeć można, ale dupy nie urywa.
6/10

Share This:

No Comments

Leave a Comment