Święty, ale czy dla wszystkich?

Wczoraj dochodziło do kanonizacji, i niektórzy też chyba doszli. Jakoś w ogóle mnie ominął ten cały szał. Pewnie dlatego, że radio u mnie gra tylko muzyczne, a telewizorni brak. W internecie też jakoś nie szukałem… Nie będę się również czepiał zasadności kanonizacji Jana Pawła II – był dobrym człowiekiem, ale nie nieskazitelnym. Na ten temat może kiedyś jeszcze przy okazji coś napiszę.
Ale jak do tego ludzie podchodzą – to mnie delikatnie wkurwia…

Sejm nie ma chyba nic lepszego do roboty. Jest niby rozdzielność Kościoła od państwa, a tu proszę – chyba nie. A z okazji zarejestrowania Kościoła Latającego Potwora Spaghetti nic nie zrobili. I gdzie tu równość?

Może trochę żałośnie, ale Fakt też tu wrzucę.
Przecież to był nasz papież!
Jaki, kurwa, nasz?! To był papież Kościoła Katolickiego, a nie Polaków. Wśród Polaków są też inne wyznania, a nawet ateiści.

Nie rozumiem, nawet przy dobrych chęciach, tego szału wokół Papieża Polaka. Polaka – zajebiście. Polakiem był Karol Wojtyła. Nie wiem, czy można się srać do papieża, który został wciągnięty do instytucji, która jest przecież międzynarodowa. I chyba ponadnarodowa…
Duma Polaków z faktu, iż papieżem został ich ziomek, jest bezsensowna i, błagam, buracka. Jaka jest ich w tym zasługa? Przecież taki sam człowiek mógł pochodzić z Syberii.
A jeśli już Polaczki chcieli się poczuć wyjątkowi, to mogli JPII bardziej słuchać. Na każdym nagraniu, które widziałem w ciągu swojego krótkiego życia, podczas pielgrzymek do Polski, gdy tylko „papież-Polak” otworzył usta, tłum szalał. Jakby to był jakiś Justin Bieber czy inna cholera. Słuchać go, a nie zagłuszać, trzeba było.
Słuchać, ale najważniejsze, stawać się lepszym. Przez te wszystkie lata Polacy jakoś nie pozbyli się swojej małostkowości, zawiści i buractwa. 2 kwietnia 2005 wszyscy, jak jeden mąż, pogrążyli się w zadumie. 3 kwietnia 2005 znów wszyscy naokoło byli zjebami. To się nazywa hipokryzją? Czy jak?

Nie uważam, żebym był geniuszem przebaczenia, aniołem w ludzkiej skórze, czy co tam. Ale też nie jaram się postacią Jana Pawła II. Dla mnie najlepszym papieżem jest obecny Franciszek. Prawdziwy, szczery, tolerancyjny. Ale też nie jestem jego psychofanem. Podziwiam go i szanuję. Uważam, że tacy powinni być ludzie w ogóle. Na pewno nie jestem hipokrytą, a jeśli ktoś uważa inaczej – zapraszam do dyskusji.

I na koniec – jebać katoli. Nie katolików, tylko katoli. Psychofanatyków tego chorego tworu.
Ach… nie mogłem się powstrzymać :v

Share This:

No Comments

Leave a Comment