Szczęście? Czymże ono, do diabła, jest?

Standardowo obrazek:
Szczęście...

Jakiś czas temu chciałem opisać swoje męki uczuciowe, swoją niemożność wejścia w związek, blablabla. Bla. Sranie w banie, większość z Was wie o co be. Ale patrząc na ten obrazek widzę, że chłopaczek szczęśliwym raczej nie jest. Ba, wręcz zupełnie odwrotnie. I powstaje pytanie, skoro moje szczęście miałoby generować NIE-szczęście, to czy szczęściem w istocie byłoby ono?

W tej chwili wiem na pewno, że żadna kobieta (facet tym bardziej – wybaczcie Panowie, jestem heterykiem) szczęścia mi nie da, bo…związek to nie to, czego szukam. Żadne bliższe relacje. I z każdym dniem nastawiam się do dziewczyn coraz bardziej negatywnie. Nie w sensie naszych kontaktów w ogóle – drogie Panie, uwielbiam z Wami rozmawiać, grać, robić inne fajne rzeczy. Ale charaktery i postępowanie, biorąc jeszcze pod uwagę MBL, sprawiają, że…no nie.

I nie jest tak, że męczy mnie to, że chciałbym być szczęśliwy, ale wygeneruje to jakieś nieszczęście. Nie. W chwili obecnej jestem szczęśliwy. Bez baby. Nic złego z tego nie wynika. A do związków się po prostu nie nadaję. I już.

I wracając do książek – to one mi dają szczęście. Uwielbiam z nimi obcować. Czytać, oglądać, trzymać, zamawiać, pracować z nimi. Kolekcjonować. MIEĆ. I choć to nałóg, uzależnienie, mania może…to pewnego rodzaju miłość również. I szczęście.

Share This:

18 komentarzy

  • mariorneko Marzec 29, 2013 at 11:29 pm

    nie wiesz, czy Twoje szczęście generowałoby nieszczęście, nastawiasz się negatywnie do związków i kobiet, bo uważasz, że tak lepiej, wpajasz sobie myśl, że „tak lepiej” i zastępczo miłością nazywasz pasję.
    oh tak, wiem, spłycam. ale w końcu tu jest napisane „obrzuć błotem”, no nie?

    Reply
  • takisobiekoles Marzec 29, 2013 at 11:49 pm

    Nie widzę błota, raczej streszczenie posta. Wiem ej co napisałem.

    I nie uważam, że „tak lepiej”, tylko tak się dzieje, po prostu. Samo.

    Reply
    • mariorneko Marzec 30, 2013 at 9:08 am

      nic nie dzieje się bez przyczyny, no nie? nic nie dzieje się samo, wszystko jest konsekwencjami (bliższymi lub dalszymi) naszych wyborów.

      Reply
  • małe a. Marzec 30, 2013 at 12:23 am

    Rób co tylko chcesz, bylebyś świadomie nie skrzywdził innych i pamiętał, że to Twoje życie, a nie ich. Skoro tak Ci dobrze, to nikt nie ma prawa uszczęśliwiać Cię na siłę. Co nie zmienia faktu, że uważam to za hm, dziwne, ale o gustach się nie dyskutuje.
    Tylko czy na pewno jesteś szczęśliwy albo zmierzasz do jego osiągnięcia?

    PS „ale charaktery i postępowanie” – to znaczy, że coś złego jest z moim charakterem i postępowaniem, aż się coraz bardziej negatywnie do kobiet nastawiasz, czy mam tego nie brać do siebie?

    Reply
    • mariorneko Marzec 30, 2013 at 9:10 am

      „PS “ale charaktery i postępowanie” – to znaczy, że coś złego jest z moim charakterem i postępowaniem, aż się coraz bardziej negatywnie do kobiet nastawiasz”

      wiesz, kobieta to najgorsze zło. z kobietą się wiązać to jakaś masakra ej. pierdolenie…

      Reply
      • takisobiekoles Marzec 30, 2013 at 10:03 am

        Wszystko nie jest konsekwencjami tylko moich wyborów, ale też wyborów innych ludzi. To też wpływa na mnie.

        Nie powiedziałem, że kobieta to najgorsze zło. Gdyby tak było, to nie utrzymywałbym z kobietami żadnych kontaktów. I nie słyszałem o przymusie wiązania się z kimkolwiek. Więc Ty nie pierdol, Mari.

        Agnieszko, nie powiedziałem, że chodzi akurat o Ciebie. I nie krzywdzę innych świadomie. Jeśli ktoś czuje się skrzywdzony, niech mi to powie, postaram się coś zmienić.

        Reply
        • mariorneko Marzec 30, 2013 at 10:30 pm

          przymusie? nie ma żadnego przymusu, nie wiem skąd to wziąłeś.

          Reply
          • takisobiekoles Marzec 30, 2013 at 10:42 pm

            „z kobietą się wiązać to jakaś masakra ej” – tak to brzmi.

          • mariorneko Marzec 31, 2013 at 2:22 pm

            co nie ma nic wspólnego z przymusem. nadal nie wiem, gdzie Ty widzisz taki komunikat.

          • takisobiekoles Marzec 31, 2013 at 2:44 pm

            Piętnujesz to, że nie chcę się wiązać, ironizujesz, nazywając to masakrą, ironicznie porównujesz kobietę do najgorszego zła, kwitujesz stwierdzeniem „pierdolenie”. Brzmi to tak, jakby według Ciebie jedynym słusznym rozwiązaniem był związek. Chyba, że pierdolisz sobie byle popierdolić. Nigdy nie utożsamiałem Cię z trollem, ale widocznie to był błąd. Proszę więc uniżenie o wybaczenie.

          • mariorneko Marzec 31, 2013 at 8:26 pm

            nie jedynym słusznym…
            raz się sparzyłeś i negujesz – bo zapewne się boisz sparzenia po raz kolejny. szukasz argumentów przeciwko, bo na siłę chcesz sobie udowodnić, że jedynym słusznym wyjściem jest nie wiązanie się. nie zapominaj, że nic nie jest tylko czarne albo białe.
            ja chce po prostu Ci pokazać, żebyś się przed tym nie zamykał tak jak to uparcie robisz. powodów nie umieszczę w tym miejscu – chyba oczywiste dlaczego.

            i chyba rzeczywiście ‚domyślanie się co ktoś ma na myśli’ nie jest Twoją mocną stroną…

          • takisobiekoles Marzec 31, 2013 at 8:38 pm

            Moja Droga, nie szukam argumentów, nic na siłę nie chcę nikomu udowadniać. Nie zawsze jestem w stanie zapanować nad swoją psychiką. To jest ta sfera, której nie umiem kontrolować. To się dzieje w mojej głowie – i jedyne co mogę zrobić, to zdusić wszelkie emocje, które się pojawiają. Nie chcę się męczyć. Czy chodzi o sparzenie się raz…nie, nie raz. Wiele razy.

            Ciekaw jestem tych powodów.

            A domyślać się nie umiem i nawet nie mam zamiaru. Z pewnych względów, których nie umieszczę tutaj.

          • mariorneko Marzec 31, 2013 at 9:41 pm

            nie panujesz nad psychiką, ale potrafisz zduszać emocje, hmm. moim zdaniem obie te rzeczy leżą w tej samej sferze, ale mogę się mylić. w końcu jestem w pewnym sensie emocjonalnym dziwolągiem.

  • takisobiekoles Marzec 31, 2013 at 9:44 pm

    Pieprzenie o dziwolągach. Na swój sposób każdy jest dziwolągiem. A tak naprawdę każdy inaczej odczuwa pewne emocje, każdy w różnym stopniu potrafi wziąć się w karby. U mnie wygląda to w ten właśnie sposób. Nie umiem narzucić sobie interpretacji pewnych zdarzeń, ale potrafię zdusić uczucia. Patologia. Ale działa. Dzięki temu, że wydusiłem w sobie pewne emocje półtora roku temu, możesz obecnie porozmawiać ze mną i zobaczyć i usłyszeć mój śmiech.

    Reply
    • mariorneko Kwiecień 1, 2013 at 4:52 pm

      narzucanie interpretacji pewnych zdarzeń? lol?

      Reply
      • takisobiekoles Kwiecień 1, 2013 at 5:12 pm

        tak właśnie. I to bardzo nie „lol”

        Reply
        • mariorneko Kwiecień 9, 2013 at 12:37 am

          więc czemu to robisz?

          Reply
          • Juliusz Maretzky Kwiecień 9, 2013 at 8:30 am

            Nie wiem o co konkretnie teraz pytasz, ale dam odpowiedź uniwersalną, która na 150% odpowiada na Twoje pytanie: „Tak mi się łatwiej żyje.”

Leave a Comment