Tak mocno robię nic

Zastanawiam się od kilku minut, czy to jeszcze prokrastynacja, czy też może upośledzenie (niedojebanie?) mózgowe.

Mam wolny piątek. Nie muszę nigdzie iść. Mam czas. Mogę się pouczyć, pograć, pooglądać coś, poczytać. No, cokolwiek

I zgadnijcie co.

Nie robię, kurna, nic

  • Mógłbym przeczytać kolejny rozdział książki.
  • Mógłbym obejrzeć kolejny odcinek czegoś. Albo cokolwiek innego.
  • Mógłbym pograć w grę. Niekoniecznie Tomb Raider.
  • Mógłbym ogarnąć kolejną lekcję C#. Albo Unity. Albo coś w ten deseń.
  • Mógłbym pozmywać. Pozmywam. Potem.
  • Mógłbym, a nawet powinienem, pouczyć się na jutro. Na studia. Jakiś sprawdzian chyba jest. Nie, żebym coś umiał. I nie, żeby nauka tego dzisiaj cokolwiek by mi pomogła. Ale mógłbym.

Czasami dopada mnie taki stan, w którym w końcu mam czas i możliwość zrobić te wszystkie rzeczy, których nie mogę zrobić, a które bardzo mocno chciałbym robić, kiedy jestem w pracy, a brakuje mi energii startowej.

Po prostu siedzę, patrzę w pulpit i zastanawiam się, co mam ze sobą zrobić, a każdą propozycję podsuniętą przez mózg odsuwam od siebie wyimaginowaną dłonią (nawet nie chce mi się podnieść mojej własnej) myśląc „nieeeee…”.

O wiem, co będę robił.

Będę wpierdalał

Ja tylko zachce mi się wstać i pójść do lodówki…

Share This:

1 Comment

  • kamur Styczeń 26, 2018 at 11:15 pm

    To choroba naszej cywilizacji. Nasila się szczególnie zimą.

    Reply

Leave a Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.