Tchórzostwo… ale czy na pewno?

Tchórzostwo ale czy na pewno Jak zwykle społeczność Demotywatorów szafuje wyrokami, rzucając rozmytą sytuację z facetem-chujem i oskarżeniem o tchórzostwo. Owszem, wiele razy dzieje się właśnie w ten sposób. Ale możliwości jest od chuja…

Problem pojawia się w sytuacji, w której mamy niedomówienia. Na przykład, facetowi „wydaje się”, że kobieta czuje do niego miętę. Więc zaczyna się cały ten taniec spojrzeń, gestów, dotyków i uśmiechów. Spotkania, randki, opinia otoczenia „zakochani” – to najczęściej jest najgorsze, wywołuje największą presję. Okazuje się, że JEJ chodziło tylko o flirt. Bo tak. Bo lubi. Gość ma złamane serce. Odsuwa się. Otoczenie go gnoi, bo nie wie.

Inaczej rzecz się ma, gdy babka owszem, poflirtować sobie chce, ale z czasem zaczyna jej zależeć. Bardzo. Według niej – za bardzo. I jest zbyt dumna na to, żeby to okazać. Sytuacja z facetem powtarza się, otoczenie go gnoi. Bardziej, bo niektórzy wiedzą, że złamał jej serce.

Facet jest przemęczony, zniszczony, potrzebuje ciepła i zrozumienia. Nawiązuje kontakt, miły i sympatyczny kontakt z przedstawicielką płci przeciwnej. Wywiązuje się romansik, który przechodzi w związek, który kończy się ze względu na wątpliwości faceta… zarzuty tchórzostwa oczywiście występują. Ale on, nie będąc pewnym swoich uczuć (lub też sensu, zasadności istnienia tego związku) woli zakończyć to teraz, niż upewniać partnerkę w poczuciu bezpieczeństwa i zerwać później. Bo później boli bardziej.
No ale to on jest chujem.

Facet chce poflirtować. Ustala to z osobą, która jest, lub uważa się za kobietę. Tylko flirt, nic więcej. Może czasem seks – wiadomo, układ określony jasnymi zasadami (jak ja tego nienawidzę, ale to tylko przykład). Ona się zakochuje. On kończy zabawę, bo… coś. Cokolwiek. Ona ma złamane serce. On jest ten zły. Mimo, że się umawiali.
TAK, OWSZEM, WIEM, ŻE ZAZWYCZAJ TO NIE DZIAŁA, ALE OD TEGO JESTEŚMY DOROŚLI, ŻEBY PRZEWIDYWAĆ KONSEKWENCJE SWOICH DZIAŁAŃ!

On się zakochuje, ona ustala granicę. Relacje się zacieśniają, spędzają z sobą coraz więcej czasu. Jemu odpierdala, ona „zaczyna czuć coś więcej”. Ale związki dalej są chujowe. Ona sprawia wrażenie, jakby czuła coraz więcej, jednocześnie mówi coś zupełnie innego. Niby „kobiety jedno myślą, drugie mówią”, ale facet się nie domyśli, skołowany jest, zaczyna mieć wątpliwości, odsuwa się.
Ona nic nie powie. Nikomu.
Nikt nic nie mówi.
Tylko on ma wątpliwości, czy czasem nie spierdolił.

Możliwości jest od groma, a jest zbyt późno, żeby chciało mi się wymyślać nowe.
Nie szafujmy oskarżeniami, mimo ran, które zostały nam zadane, kieruję to zarówno do kobiet, jak i facetów. Nie zawsze wszystko wygląda tak, jak my to widzimy. Często nie znamy szczegółów. Nie domyślamy się, albo jesteśmy wprowadzani w błąd, z różnych pobudek, czasami z troski, czasami z niechęci.

Osobiście wolę wiedzieć, na czym stoję, znać prawdę, nawet, jeśli miałoby mnie to zaboleć.
Bo prawda pozwala dobrze rozplanować dalsze życie.
A na chujowym zwiadzie poległa armia Nilfgaardu.

Share This:

1 Comment

  • Agata Styczeń 13, 2014 at 7:29 pm

    Bo to życie właśnie…

    Reply

Leave a Comment