Treningu dzień siódmy…

Otóż właśnie w tym dniu gówno płynie strumieniem szerokim jak dorzecze Amazonki… Na dziś przewidziane były ćwiczenia na mięśnie czterogłowe ud, i co? I nic. Dobrze, że w zestawie znalazło się jedno ćwiczenie na pośladki. Nie jestem w stanie trenować czworogłowców. Ciota, powiecie… Te ćwiczenia są zbyt obciążające dla moich kolan, z których jedno jest zdewastowane, a drugie pretenduje to bycia uznanym za takie. Nie jestem w stanie robić przysiadów, wykroków, podskoków, gdyż powoduje to potworny ból i blokadę kolana. Chuj więc, będę jak Shrek – wielka góra (brzuch już mam) i cienkie nóżki.

SZREK

FAKK!!!

Share This:

No Comments

Leave a Comment