Walniętynki

No i były walniętynki. Z samego rana już zacząłem pierdolić sobie nastrój… Powiecie, że przecież to dzień jak co dzień. Że przecież zawsze miałem wyjebane na ten dzień. Że miałem się tylko upić z matematykami. Cóż…
Uległem swoim chorym marzeniom, pragnieniom, czemuś tam jeszcze, i postanowiłem sprawdzić reakcję. Nie tylko swoją. Jak to Jur ujął, „mam talent to niszczenia sobie życia (parafraza, bo nie pamiętam jak dokładnie to powiedział)”. No to… mam za swoje.

A wieczorkiem tradycji stało się zadość. Matematycy, którzy nie mają partnerów życiowych spotkali się w akademiku, pili drinki olejowe, cieszyli mordy z tego, że są wolni i ktoś tam się nawet porzygał.
Pozostał mi po wczorajszym dniu kac. Emocjonalno-egzystencjalny…

…kurważ mać…

Share This:

2 komentarze

  • JUR Luty 15, 2014 at 11:02 am

    „masz talent do robienia sobie krzywdy” tak powiedziałem 😛

    Reply

Leave a Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.