Zbrodnia książkoholika

Ostatnio na Fejsbuku zapisałem się do kilku grup dla miłośników książek. Miło jest wiedzieć, że takich psycholi jak ja jest większa ilość, że są jeszcze ludzie, którzy czytają książki. Są, a jest ich niemało, aczkolwiek daleki jestem od nadawania im imienia „Legion”. Zauważyłem jednak, że moje bycie psycholem trochę różni się od bycia… fanatykiem, kultywowanym przez niektórych użytkowników należących do tych grup.

W samej tylko Nie mam czasu, czytam książki pojawiły się ostatnio trzy tematy, które rozpaliły wśród czytelników dyskusję na temat szacunku do książek.

Mam pytanie 😀 Używacie zakładek czy zaginacie tzw ośle rogi? 😀

 ***

Kochani, jakie macie zdanie odnośnie okładania książek szarym papierem ?

***

Hej! Odebrałam dzisiaj paczkę i, jak porównałam książki, to naszła mnie taka refleksja, że niektórym ludziom jest wszystko jedno, co się dzieje z ich książkami. I nie powiem, mogę przeczytać taką podniszczoną książkę, ale jednak takie „ładne” czyta mi się lepiej (i lepiej wyglądają na półce 😀 ). A wy jak traktujecie swoje książki?
PS Ta po lewej jest koleżanki
asd

Nie wklejam linków, żeby nie ujawniać personaliów autorów, nie robię screenów, bo nie chce mi się nazwisk w paincie zamazywać. Kto należy do tej grupy, ten sobie znajdzie, kto nie należy, niech się zapisze. A jeśli nie czyta książek, niech lepiej zacznie. Taka darmowa rada.

We wszystkich trzech tematach wybuchła dyskusja na temat szacunku do książek. I o ile, co nie powinno raczej dziwić, patrząc chociażby na polityczną sytuację „naszego kraju takiego pięknego”, skrzydło umiarkowane stara się bez emocji wykładać swój neutralny stosunek do książek jako przedmiotów, o tyle grupa fanatyczna mało się nie zesrała (wybaczcie, tak to odbieram) wytykając internetowymi palcami książkowych zbrodniarzy.

Zwłaszcza w temacie z zakładką można znaleźć takie komentarze:

  • Zakładki. Rogi to barbarzyństwo.
  • Ze co? Nigdy! Jakie rogi?! Zwariowała haha przecież to morderstwo na książce
  • ŻADNEGO ZAGINANIA ROGÓW!!! tak robią tylko kretyni!
  • Jezu, nie zaginamy!
  • Osle rogi? 😡 Jak można niszczyć książkę? 😡
  • No wiesz takie świętokrackie pytanie na tej grupie!!!książka to świętość!!myślę że się zgodzicie..
  • Zakładka! Zaginanie rogów to barbażyństwo.
  • Ośle rogi to brak szacunku dla książki.

Smaczku dodaje fakt, że wśród fanatycznych miłośników (wyznawców?) książek sporo jest takich, którzy czytają li-tylko brudnopisy przed korektą, ortografię bowiem znają chyba wyłącznie z legend. Nie żebym był jakąś wyrocznią, ale prowadzenie bloga i ten wydany zbiór opowiadań jednak do czegoś zobowiązują.

W zasadzie to wyliczyłem cytaty z fanatyków, bo tylko one mnie bulwersują, i same są wyrazem bulwersu. Skrzydło przeciwne nie pisało nic, z czym mógłbym polemizować. Aczkolwiek to „przeciwne” należałoby raczej nazwać „umiarkowanym”, albowiem jest jeszcze jedna frakcja. Ci, co mają wyjebane.

Tak, za tymi przepadam najmniej. O ile krzyżowcy są dla książek nieszkodliwi, co najwyżej zajebią w amoku jakiegoś zaginacza oślich rogów (kto by się przejmował jednostkowymi ofiarami), to ludzie brudzący, drący, moczący i w inny sposób intencjonalnie lub przez rażące niedbalstwo (termin prawniczy) niszczący książki są dla mnie lekko (eufemizm) degustujący.

Czy sam sobie przeczę?

Wyznaję zasadę, że jeśli nawet nie szanujesz swojego dobytku, to i tak powinieneś szanować własność cudzą. Ponieważ… bo tak. Po prostu i chuj. Więc ja swoje książki w miękkiej okładce podczas czytania składam (odginam okładkę wraz z kartkami), jeśli wygodniej mi jest w danym momencie trzymać je w jednej ręce. Twarde trzymam w obu łapkach, bo zagięcie ich w 99% skutkowałoby rozpiżdżeniem okładki. Używam zakładek, albo czegokolwiek, co ma grubość kartki papieru i można to wsadzić między stronice. Co do pisania po książkach, nie robię notatek ołówkiem ani tym bardziej długopisem, ale jeśli miałbym w tym jakiś cel, to nie miałbym oporów. Ale ołówkiem, bo można go zmazać. I broń Odynie przed wyjawianiem fabuły, bo jeszcze ktoś ode mnie książkę pożyczy, i zepsuję mu całą zabawę.

Przechodzimy do pożyczania, czyli własności cudzej. W jakim stanie książkę (cokolwiek innego) pożyczyłeś, w takim ją oddasz. Jeśli jesteś brudasem, ciapą, szaleńcem, czy innym groźnym dla otoczenia osobnikiem, obłóż książkę gazetą. Używaj zakładek. Zakładaj rękawiczki ochronne. Nie jedz i nie pij przy czytaniu. Unikaj ryzyka choćby zakurzenia nie swojej księgi. W bibliotece zapłacisz karę za zniszczenie książki. A Twój znajomy powinien Cię za to sprać po mordzie.

Co zaś z tymi, którzy własne książki plamią? Tu jest tak, że jeśli tego nie widzę, to nie mam z tym problemu. Jak ze wszystkim. To tak samo jak z seksem. Generalnie jest spoko, ale wolałbym go nie widzieć na ulicy. Brudzisz książki, to się tym nie chwal. Jak dla mnie to możesz w nie nawet pluć i srać. Ale jeśli zobaczę to na własne oczy, zbesztam Cię. Nie moja sprawa? Niby nie, ale istnieje być może jakiś mały procent szansy na to, że pożyczę kiedyś od Ciebie książkę. Może nawet tę. Nie, nie tę. Bo już widziałem co z nią zrobiłeś. Ale gdybym nie wiedział, to mógłbym wodzić palcami po tym wsiąkniętym gównie, po tych plamach, w których mogą tkwić zarodniki jakiegoś grzyba. Bo może mi się to przykleić do stołu, albo spodni. Bo patrząc na tę plamę automatycznie, bezwiednie dodaję cechę „brudas” do mojej wewnętrznej charakterystyki Twojej osoby.

Rób ze swoją książką co chcesz. Jest Twoja. Ale są pewne granice. Tak jak w wynajmowanym mieszkaniu, w umowie często pojawia się zapis o tym, żeby mieszkanie zdać w stanie niepogorszonym, uwzględniając skutki „normalnego użytkowania”. I tak wyginanie okładki według mnie się w tym mieści, bo służy wygodzie czytania. Zaginanie rogów – jeśli chcesz i potrzebujesz, oraz lepiej się z tym czujesz (co ja jadam na śniadanie, że mam takie rymowanie?) to zaginaj. Niektórzy zarzekają się, że zapamiętują stronę, na której skończyli. Ja w ciągu dnia spotykam tyle liczb, że nie chce mi się pamiętać strony, która i tak codziennie się zmienia. Ale zaznaczaj sobie jak Ci wygodniej. Chcesz robić notatki – w porządku. Ale najlepiej ołówkiem.

Cudzą książkę traktuj z największym szacunkiem. Bo nie jest Twoja. Bo wymagasz od innych, żeby Twoje szanowali. Jak to było? Nie czyń drugiemu, co Tobie niemiłe? Albo inaczej: będziesz miłował (…) bliźniego swego, jak siebie samego.

Na zakończenie zacytuję postać z gry „Książę i tchórz” stworzonej przez Metropolis, Arcymaga Tajemnego Bractwa i mistrza sztuk magicznych, Arivalda z Silmaniony:

Książka to tylko narzędzie, a nie cel sam w sobie.

Pamiętajmy o tym. Jak również o tym, że o narzędzia należy dbać, by służyły nam jak najdłużej.

Fragment i zdjęcie z Afterem pochodzą spod adresu: TO JEST TEN ADRES.
Autorka jednak zażyczyła sobie, bym umieścił źródełko.

Share This:

No Comments

Leave a Comment